
W ogóle do wszelkich zjawisk, spraw i rzeczy na tym świecie podchodzę w sposób utylitarny. Nie znaczy to, że mój charakter jest taki wygodnicki, choć muszę przyznać, że mam w tym kierunku pewne skłonności. Myślę, że często właśnie utylitarny, a nie racjonalny stosunek do sprawy pozwala zbliżyć się do jej sedna.
Gdyby na przykład Ziemia nie była kulą, a, powiedzmy, ogromnym stolikiem do kawy, czy miałoby to jakiś niekorzystny wpływ na poziom naszego codziennego życia? Oczywiście to przykład nieco przesadzony i nie będziemy wymyślać wszystkiego od początku. Niemniej prawdą jest, że stworzony przez nas dla wygody obraz Ziemi jako stolika do kawy uwolni nas raz na zawsze od wszystkich tych w zasadzie niepotrzebnych problemów, takich jak przyciąganie ziemskie, Międzynarodowa Linia Daty albo równik, problemów, które rodzą się wraz z faktem, że Ziemia jest kulą. W końcu ileż to razy w ciągu swojego życia zwykły, przeciętny człowiek musi się zetknąć z problemem takiego choćby równika? Dlatego też, o ile to możliwe, zawsze staram się patrzeć na świat z utylitarnego punktu widzenia. Sposób mojego rozumowania zasadza się na stwierdzeniu, iż świat tak naprawdę składa się z wielkiej – w zasadzie niezliczonej – liczby różnorakich możliwości. Ich wybór należy w pewnym stopniu do poszczególnych ludzi. W ten sposób tworzą oni świat. Świat więc jest stolikiem do kawy, stworzonym z zawężonej liczby możliwości.
Wracając do tematu, jednoczesne liczenie prawą i lewą ręką nie jest wcale rzeczą prostą. Przyswojenie sobie tej umiejętności nawet mnie zajęło dużo czasu. Ale wystarczy, że człowiek raz się tego nauczy, innymi słowy – zrozumie, na czym polega ta sztuka, a umiejętność pozostaje mu na całe życie. To tak jak z jazdą na rowerze albo z pływaniem. Nie znaczy to oczywiście, że nie trzeba ćwiczyć. Przeciwnie, to właśnie ciągły trening podwyższa efektywność i wyrabia styl.
