Doszliśmy do windy, zanim zdołałem wymyślić jakąś odpowiedź. Winda, jak dobrze wyszkolony pies, otworzyła się natychmiast i cierpliwie czekała, aż do niej wejdę.

– Do widzenia – powiedziała.

Drzwi windy zamknęły się za mną bezgłośnie. Oparłszy się o stalową ścianę, odetchnąłem z ulgą.

Koniec Świata – cień

Gdy położyła go na stole, długo nie mogłem uwierzyć, że tak właśnie wygląda Stary Sen. Przypatrywałem mu się chwilę, po czym spojrzałem na dziewczynę. Stała obok mnie i nie odrywała wzroku od Starego Snu. Sądząc po nazwie, spodziewałem się, że będzie to jakieś stare pismo albo rzecz bardziej ulotna, pozbawiona konkretnego kształtu. Toteż nazwanie czegoś takiego Starym Snem wydało mi się, delikatnie mówiąc, nieodpowiednie.

– To jest Stary Sen – powiedziała, ale zdawało mi się, że nie była o tym przekonana. – Mówiąc dokładnej, Stary Sen znajduje się w środku.

Skinąłem głową, nadal niczego nie rozumiejąc.

– Proszę wziąć go do ręki – poleciła.

Podniosłem przedmiot i obejrzałem go dokładnie z każdej strony, szukając choćby śladu Starego Snu. Nie znalazłem jednak niczego, co mogłoby stanowić dla mnie jakąś wskazówkę. Trzymałem w ręce zwykłą zwierzęcą czaszkę. Suchą i wypłowiałą, jakby długo leżała na słońcu. Wysunięta do przodu szczęka była lekko rozwarta, jakby właśnie zamierzała coś powiedzieć, a dwa małe oczodoły wiodły w głąb pustej przestrzeni.

Czaszka była nienaturalnie lekka, zdawała się przez to nierzeczywista. Nie wyczuwałem choćby dalekiego cienia jej przeszłego życia. Po środku czoła dostrzegłem natomiast małą chropowatą nierówność. Przez chwilę badałem ją palcami. To pozostałość po rogu – zdecydowałem.

– To czaszka któregoś z jednorożców, które widziałem w Mieście? – zapytałem.

Skinęła głową. – Stary Sen zamknięty jest w środku – dodała cicho.



53 из 388