Nastia nie chciała tak czytać. Miała własny styl. Nie można było jej wytłumaczyć, dlaczego lepiej prześlizgiwać się wzrokiem po stronach z góry w dół. W ogóle nie bardzo rozumiała, dlaczego należy czytać najpierw jedną stronę, a potem drugą. Otwarta książka ukazuje przecież dwie strony. Dlatego zawsze czytała je równocześnie, nie sunąc wzrokiem po kolejnych wierszach, ani ślizgając się z góry w dół, lecz pokrywając jednym spojrzeniem naraz obie kartki. Normalnie człowiek potrzebuje na dwie strony osiemnaście sekund, a ona — pełną minutę.

Ale wolne czytanie ma swoje dobre strony. Osiemnaście sekund pozwala jedynie prześlizgnąć się po powierzchni tekstu. Czytający zapamięta treść pod warunkiem, że jest zrozumiała i ciekawa. Jeżeli natomiast poświęcimy minutę na dwie strony, wówczas zapamiętamy dowolny tekst, nieważne, czy ciekawy, czy nudny. Później każdy przeczytany fragment możemy bez trudu odtworzyć z pamięci.

W głowie każdego człowieka pomieściłby się cały księgozbiór dowolnej biblioteki, choćby liczyła miliony tomów. Nastia czytała, co wpadło jej w ręce. I wszystko zapamiętywała. Mając w pamięci przeczytane książki, mogła w każdej chwili otworzyć w myślach dowolny tom na dowolnie wybranej stronie i na nowo go odczytać. Ludzie zauważali, że czasem dzieje się z nią coś dziwnego. A to płacze bez powodu, a to wybucha śmiechem. A ona po prostu czytała sobie Gogola, albo Remarque'a czy Haska.

Wtedy, siedząc w opustoszałym mieszkaniu, postanowiła sprawdzić, czy dobrze zapamiętała “Regulamin polowy. RP-36”. Niewielka broszura, 215 stron, 385 paragrafów. Prócz paragrafów Nastia zapamiętała to, co z regulaminem nie miało bezpośredniego związku: Druk wykonano na papierze z kombinatu papierniczego w Karnie; I Drukarnia Państwowego Wydawnictwa Wojskowego Ludowego Komisariatu Obrony ZSRR, Moskwa, ul. Skworcowa-Stiepanowa 3.



11 из 237