
Można znaleźć. Lecz kiedy Nastia została sama na świecie, postanowiła zacząć życie od nowa. I zacząć od tego, co najważniejsze. A co się najbardziej liczy? Przede wszystkim proletariackie pochodzenie. Skąd wziąć proletariackie pochodzenie? Cały jej ród, wstecz do dwunastego pokolenia, wiernie służył Imperium orężem. Strzelcy i kanonierzy, ułani i huzarzy, dragoni, nawet trafił się oficer pułku gwardii konnej. Stąd nazwisko — Strzelecka. Ma w genealogii takich, którzy stali u tronu i bronili go nie szczędząc krwi, oraz takich, którzy potrząsali tronem jak gruszą. Ma przodków, którym carowie nie omieszkali własnoręcznie ściąć głów. Ma i takich, których w kajdanach pędzono na Sybir. Którzy w łapciach wracali z Sybiru do pałaców z białego marmuru i spracowanymi dłońmi chwytali za gardło wychuchane dynastie. Którzy w jedną noc przepijali połowę królestwa, a drugą połowę oddawali przyjacielowi. Ot tak, dla fantazji. Ma w swym rodzie takich, którzy odchodzili na koniec świata odpokutować za wszelkie grzechy i takich, co wracali z Wielkiej Wojny z Orderem Świętego Jerzego na szyi. Byli też tacy, co cisnąwszy czapką o ziemię poszli na służbę do Czerwonych, przelewali za nich krew, dosłużyli się najwyższych szlifów, po czym ginęli na Wyspach Sołowieckich, tam, gdzie ich niepokorni przodkowie modlili się o przebaczenie.
Ale proletariuszy w swoim rodzie nie miała.
Przyjąwszy ten fakt do wiadomości, mogła wybrać jedno z dwojga: dorobić sobie proletariacką genealogię, albo w każdej ankiecie wpisywać bez wahania: pochodzenie arystokratyczne. I przystać do proletariatu. Zacząć proletariacką dynastię od zera, poczynając od siebie: Anastazja Strzelecka, proletariuszka pierwszego pokolenia.
Proletariuszka Nastia siedzi w żelaznej szafce. Zaliczyła dwa maratony, półtora kilometra stylem dowolnym, dwie godziny rzucała na macie sześćdziesięciokilogramowym manekinem i dwie godziny składała spadochrony. I jeszcze siedem godzin z miotłą na odlewni. Wydawałoby się, że uśnie w jednej chwili. Lecz sen nie przychodzi. A może odmienić los? A nuż uda się przeżyć bez proletariackiej szafki?
