
Pozwólcie, towarzyszu Chołowanow, pozwólcie. Pokażę wam prawdziwe cacko.
Towarzysz Chołowanow wkracza w ciemną pustkę balkonu. Jego wypolerowane cholewki lśnią tak, że rozjaśniają mrok w najodleglejszych zakątkach.
Dawniej śpiewał tu chór. Teraz balkon służy za magazyn sprzętu sportowego. Widać stąd całe wnętrze cerkwi. Pośrodku na macie instruktor szkoli grupę dziewcząt. Cerkwie znakomicie nadają się na sale gimnastyczne. Wysokie sklepienia, jest czym oddychać.
— Popatrzcie tylko. Co wy na to?
Patrzy towarzysz Chołowanow, bo też jest i na co popatrzeć. Dziewczęta na macie właśnie ćwiczą rzuty. Instruktor przerzuca je przez bark, a one przerzucają instruktora.
— Proszę spojrzeć na tę blondyneczkę.
— No, no…
— Od razu widać różnicę…
— To prawda.
— We wszystkich odmianach walki: w zapasach, judo, sambo, są dwa zasadnicze elementy — chwyt i rzut. To podstawa teorii. Chwytasz, po czym rzucasz. Tym grzeszy niejeden żółtodziób: chwyta i zaczyna dreptać, przymierzać się, przysposabiać do rzutu. A u niej chwyt i rzut stanowią jedno. Nie chwyta, tylko od razu rzuca, niespodziewanie. Poczekajmy. Za moment znowu rzuci.
— Proszę zobaczyć! Ledwie dotknęła go czubkami palców i rzut. I to jaki! To nie rzut, to czysta poezja. Niech pan patrzy: zwód i następny rzut. Nieźle radzi sobie z instruktorem. Nawet nie zauważyłem chwytu.
— Nie najgorzej.
— Proszę zobaczyć, zwód, jeszcze jeden. I rzut! A chwytu jakby nie było. Teraz ją któraś rzuciła. Musiała tego chcieć. Bo bez tego nawet nie warto próbować. Skontruje i rzuci za matę.
— A teraz? Niby wylądowała na macie, a nie leży. Ani nie wstaje. Odbija się od maty jak piłeczka od betonu. Jak by ją nie rzucać, natychmiast powraca do pionu. Hop! Hop! Istna żmija. Żmija rzucona na ziemię też jest w jednej chwili gotowa do ataku.
— Musi jednak popełniać jakieś błędy.
— Ma się rozumieć, towarzyszu Chołowanow. Nawet najwięksi mistrzowie nie są bez skazy. Ona zawsze wykonuje rzuty przez lewy bark. Na prawo. A powinna rzucać przez prawe i przez lewe ramię, żeby nikt nie wyczuł. Ale to da się poprawić. Przydzieli się jej najlepszego trenera Związku Radzieckiego i za rok może stawać do zawodów międzynarodowych… Znowu rzuciła! Czy nie cudeńko?
