
Trzydzieści kroków, skręt, czterdzieści kroków i jeszcze raz w bok. Ukryte w murze drzwi schronu przeciwlotniczego. Pomajstrował coś przy zamku, drzwi odjechały w bok, odsłaniając swoją półmetrową grubość. A za drzwiami zwyczajny tunel moskiewskiego metra, tyle że ślepy. Na torach wagon techniczno-remontowy.
Skład techniczny wyglądał tak samo jak te, które widuje się czasem w metrze: lokomotywa ni to dieslowska, ni to elektryczna, wagon ni to pocztowy, ni to bagażowy, poza tym platforma z jakimiś urządzeniami. Na wagonie napis: NACZSPECREMBUD-12. Wystarczy przyjrzeć się lokomotywie, by zauważyć, że ma podwójny napęd: elektryczny i dieslowski. Tunelami metra lepiej śmigać na prąd. Po co zatruwać powietrze? W wyjątkowej sytuacji, gdyby odcięli zasilanie, skład techniczno-remontowy nie ma prawa stanąć. Musi być w ruchu w każdych warunkach, zwłaszcza krytycznych. Po to silnik diesla. Zresztą wykorzystuje się go nie tylko w tunelach. Skład techniczny ma wiele zadań również na powierzchni. Tam diesel jest po prostu niezbędny. Jednym słowem, tak jak w okręcie podwodnym: pod wodą prujemy na akumulatorach, na powierzchni — na silnikach.
Przy lokomotywie stoją maszyniści. Zwyczajni radzieccy kolejarze. Tyle że trochę wyżsi i ze dwa razy szersi w barach. Ot i cała różnica. Maszyniści zasalutowali człowiekowi w lśniących oficerkach i ruszyli do kabiny. Jest pasażer, znaczy się w drogę. W wagonie ni to pocztowym, ni to bagażowym — konduktor. Też nie ułomek. Dziwna rzecz: konduktorzy są tylko w wagonach pasażerskich, a ten pasażerski nie jest. Okienek w nim niewiele, zaledwie kilka otworów w masywnym opancerzeniu. Przypomina trochę wagon więzienny, tam też okien nie za wiele. A najpewniej nie jest to ani wagon bagażowy, ani pocztowy, ani nawet nie więzienny, tylko zwyczajne laboratorium do sprawdzania stanu torowisk. Bywają takie w składach remontowych: niby wagon pasażerski, a wewnątrz nafaszerowany aparaturą pomiarową. Właśnie dlatego nie ma zbyt wielu okien.
