
Zresztą na razie nie warto łamać sobie głowy tym wagonem. Z czasem wszystko się wyjaśni.
Tymczasem towarzysz w oficerkach uścisnął dłoń barczystego konduktora:
— Serwus, Ciech Ciechowicz!
— Dzień dobry, towarzyszu Chołowanow. Dokąd każecie?
— Do Leningradu.
II
Śmignął NACZSPECREMBUD-12 pustymi tunelami, zagruchotał przez pogrążone w śnie stacje, wyskoczył na powierzchnię i zamarł na bocznym torze Dworca Leningradzkiego. Wśród pustych podmiejskich pociągów. Tak doczeka ranka.
III
Punktualnie o ósmej rano spod stalowej konstrukcji Dworca Leningradzkiego wypłynął czerwony parowóz, ciągnąc za sobą karawanę czerwonych wagonów ze złotą wstęgą nad oknami i złoconym napisem: “Czerwona Strzała”.
NACZSPECREMBUD-12 odczekał dokładnie dwie minuty, po czym spokojnie ruszył w ślad za “Strzałą”. Bardzo wygodny sposób: aby nie dezorganizować rozkładów jazdy, skład specjalny puszcza się za ekspresem w odległości dwóch semaforów. I tak do samego Leningradu. Bez postojów.
Nasuwają się dwa pytania.
Po pierwsze: czy jakiś skład remontowo-techniczny może wbić się w rozkład jazdy i pruć za “Czerwoną Strzałą”?
Bynajmniej. Jakiś — nie może. Co innego, jeżeli pociąg należy do kompanii NACZSPECREMBUD-12.
Po drugie: czy skład remontowy potrafi nadążyć za “Czerwoną Strzałą”?
Odpowiedź również brzmi: nie. Poza jednym wyjątkiem. Jeżeli skład należy do kompanii NACZSPECREMBUD-12, wówczas może wyprzedzić dowolną “Strzałę”.
Oczywiście, gdyby zaszła taka potrzeba.
IV
Ekspres “Czerwona Strzała” cały dzień jest w drodze: rano wyrusza z Moskwy, wieczorem jest w Leningradzie.
