
I huknął strzał.
A wszystko zapowiadało się tak wspaniale…
ROZDZIAŁ 1
IA zaczęło się tak: instruktor Skworcow zebrał drużynę spadochronową i wrzasnął:
— Czołem!
— Czołem! — odkrzyknęły chórem dziewczyny.
— Która z was potrafi tańczyć?
— He, he — prychnęły. Pewnie. Jasne. Jakże to nie umieć?
— Dobra — powiada instruktor Skworcow. — Która umie tańczyć, trzy kroki do przodu. Raz, dwa, trzy!
Szereg drgnął i postąpił trzy kroki naprzód. Tylko Nastia została na miejscu. Skworcow zmierzył wzrokiem wyprężony szereg:
— Nie potrzebuję tylu. Potrzebna mi jedna. No więc, która potrafi dobrze tańczyć… — powtórzył Skworcow, akcentując słowo “dobrze”. — Trzy kroki wystąp… Raz, dwa, trzy!
Szereg odbił następne trzy kroki. Nastia nadal stała nieporuszona.
— Dziewczyny, miejcie litość. Potrzebna mi jedna. Ta, która tańczy doskonale… Z szeregu, wystąp!
Znów trzy defiladowe kroki. I znowu Nastia ani drgnie. Instruktor zbliża się.
— Anastazja, co z tobą? Nie umiesz tańczyć?
— Nie.
— Kłamiesz.
— Kłamię.
— Czemu?
— Bo nie chcę tańczyć.
— Nikt tego nie wymaga.
Instruktor Skworcow obszedł ją wkoło, omiótł wzrokiem.
— Nie mówiłem, że trzeba tańczyć. Tancerek mam całą Moskwę. Potrzebna mi dziewczyna gibka i zwinna, żwawa, sprężysta i precyzyjna w ruchach. Pokaż…
— Ślubowałam…
— To nie będzie taniec. Tylko prezentacja umiejętności.
— W takim razie… Ale tak bez akompaniamentu…
— Będzie muzyka.
Skworcow umieścił patefon na taborecie, zakręcił porządnie korbką, poprawił srebrzystą membranę… Wśród dziewczyn szmer: Spójrz na mnie instruktorze! Zatańczę i bez muzyki!
