II

Walter Franklin przechadzał się niecierpliwie po pokoju, mimo że czekał zaledwie kilka minut. Obrzucił szybkim spojrzeniem wiszące na ścianach fotografie świata morskich głębin, potem przysiadł na chwilę na skraju stołu i zaczął przerzucać stos czasopism, gazet i raportów, jakie zawsze gromadzą się, w podobnych miejscach. Ilustrowane czasopisma znał dobrze, gdyż przez ostatnie kilka tygodni czytanie było jego jedynym zajęciem, reszta zaś materiałów nie wyglądała zachęcająco. Ktoś musiał zapewne z obowiązku służbowego czytać te pięknie wydrukowane raporty o produkcji żywności; Walter zastanawiał się tylko, czy nieskończone kolumny danych statystycznych nie działają na nich usypiająco. „Neptun”, organ Departamentu Morskiego, zapowiadał się nieco ciekawiej, ale ponieważ Walter nie znał Większości osób, o których była w nim mowa, więc i to czasopismo wkrótce odłożył. Nawet Stosunkowo popularne artykuły sprawiały mu wiele trudności, gdyż zakładały znajomość pewnych terminów technicznych, o których nie miał pojęcia.

Obserwująca go spod oka sekretarka musiała zauważyć jego niepokój i zapewne przypisywała go brakowi pewności siebie. Franklin nie bez trudu zmusił się, żeby usiąść w fotelu i skupić się na lekturze wczorajszego numeru „Kuriera Brisbane”. Właśnie wczytał — się w artykuł opłakujący stan australijskiego krykieta, kiedy młoda dama, strzegąca drzwi dyrektorskiego gabinetu, uśmiechnęła się słodko i powiedziała:

— Dyrektor prosi.

Walter spodziewał się zastać dyrektora samego lub w towarzystwie sekretarki, ale obecność atletycznie zbudowanego młodego człowieka, który przyglądał mu się spod oka, była dla niego zaskoczeniem. Walter momentalnie zesztywniał, wiedział, że ci dwaj rozmawiali na jego temat, i automatycznie przybrał postawę obronną.



12 из 205