
– Byłeś pod Dunbar? – zapytała, gdy oboje siedzieli przy kominku w salonie.
– Byłem, milady – odparł ponuro.
– Ilu wyszło, a ilu wróciło do domu?
– Wyjechało stu pięćdziesięciu. Wróciło trzydziestu sześciu, milady – odparł. – To szczęście, że ktokolwiek ocalał.
– Mój ojciec nie miał tyle szczęścia tego dnia – stwierdziła głośno.
– Stuartowie nie przynosili nam szczęścia, milady. Co gorsza, ten nowy król nie wyglądał nawet jak Stuart. To ciemnowłosy chłopak, milady, ale ma ten sam co oni urok. Ojciec panienki niechętnie szedł za nim do boju, ale był człowiekiem honoru, o tak. Niech Bóg ma w opiece duszę Jemmiego Leslie!
Autumn skinęła głową i podała łanowi More zapieczętowaną paczkę.
– Oddaj to mojej matce, kiedy wrócisz. Będę oczekiwała jej przybycia tutaj, w Queen's Malvern.
– Czy wróci panienka jeszcze kiedyś do Glenkirk? – zapytał z niepokojem.
Autumn potrząsnęła niepewnie głową.
– Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Nie przyszło mi nawet na myśl, kiedy wyjeżdżałam z Glenkirk w kwietniu, że już nigdy nie ujrzę tego miejsca. Nie wiem, co się ze mną stanie po śmierci ojca.
– Nowy książę zajmie się tobą, milady – powiedział stanowczo łan.
– Patrick? – Autumn roześmiała się po raz pierwszy od dnia, gdy dowiedziała się o śmierci ojca. – Patrick będzie miał dość własnych kłopotów, musi zająć się sobą i Glenkirk. Nagła śmierć papy na pewno wstrząsnęła moim bratem, ale jeszcze straszniejsze będzie dla niego przejęcie obowiązków i wielka odpowiedzialność za Glenkirk. Patrick nie będzie miał dla mnie czasu. Nie cieszy mnie to, ale chyba lepiej będzie mi w Anglii z Charliem i Henrym.
