
– Tak więc – mruknął lord Plympton – musimy tu siedzieć bezczynnie i dać sobą rządzić Izbie Gminu, która miała czelność rozwiązać Izbę Lordów i obalić monarchię. Niech ich diabli!
Jego kompani roześmiali się. Czuli się równie bezradni jak on i na razie zmuszeni byli czekać na króla. Nagle otworzyły się drzwi sali, w której siedzieli, i dysząc ciężko wpadł do środka lord Billingsly.
– Kto może, niech wraca do domu! – dyszał. – Ponoć widziano oddziały okrągłogłowych w okolicy. Mówi się, że dowodzi nimi sir Simon Bates, zimnokrwisty diabeł, który wymordował w Oxfordshire całą rodzinę sir Geralda Crofta.
– Kto ci to powiedział, Billingsly? – zapytał lord Moreland.
– Sam widziałem okrągłogłowych, kiedy jechałem w stronę miasta. Wierzcie mi, uciekałem w krzaki najszybciej jak mogłem – przyznał szczerze. – Nie mam zamiaru uczynić z mojej żony wdowy, panowie.
– Byłaby najweselszą wdówką w Anglii, mimo rządów purytanów – mruknął lord Moreland do księcia Lundy.
– Niech to wszyscy diabli! – zaklął Charlie. – Nie mogę ruszyć do Queen's Malvern przed świtem. Noc jest pochmurna i nie ma dość światła na drogach. Bess jest w domu tylko z Autumn i dziećmi.
– Może Billingsly się myli – pocieszał przyjaciela lord Moreland.
– Nie mylę się! – usłyszeli oburzony głos. – Ruszaj do domu najszybciej jak możesz, książę. Zdaje się, że nie podróżowali w tę stronę, a mimo to wolałbym być z rodziną, kiedy pojawi się wojsko.
