
– Ruszę o brzasku – rzekł Charlie.
– A co z twoim synkiem? – zapytał Moreland.
– Freddie pojedzie ze mną – odparł książę. – Jego matka oszalałaby, gdybym go tu zostawił nawet ze względów bezpieczeństwa. Jezu! Mam nadzieję, że te gadziny nie dotrą do Queen's Malvern. Moja siostra nie powstrzyma języka, zwłaszcza po tym, jak jej ojciec zginął z rąk ludzi Cromwella. Niech nas Bóg ma w opiece, panowie. Spotkamy się, gdy tylko nadarzy się okazja, choć Bóg raczy wiedzieć, kiedy to będzie.
Książę, jego syn i zbrojni wyjechali z Worcester o brzasku. W tym samym czasie pastuch w Queen's Malvern dostrzegł oddział wojska zmierzający w ich stronę. Przybiegł do domu jak najszybciej potrafił, krzycząc do wszystkich, którzy mogli go usłyszeć.
– Okrągłogłowi! Okrągłogłowi! Okrągłogłowi są tuż za wzgórzem!
Wbiegł do spiżarni przez drzwi wychodzące na ogród i podzielił się wiadomością ze służącą, która natychmiast pobiegła ostrzec pozostałych. Księżna wybiegła ze swojej sypialni i ruszyła do pokoju dziecinnego. Nianie obudziły już Sabrinę i małego Willy'ego. Pośpiesznie ubierały dzieci.
– Zabierzcie dzieci do ogrodu i ukryjcie – rzekła Bess.
– Nie, mamo! – krzyknęła Sabrina. – Chcę zostać z tobą!
– Pójdziesz do ogrodu z Mavis i Klarą – rzuciła stanowczo księżna i odeszła.
– Co się stało? – Autumn wybiegła z pokoju za Lily.
– Okrągłogłowi – odparła Bess.
– W Worcester?
– Od czasu do czasu wysyłają oddziały, które mają wystraszyć rojalistów. Może powinnaś ukryć się z dziećmi.
– Nie, Bess, zostanę z tobą. Co z kosztownościami?
– Wiele miesięcy temu zakopaliśmy je w rosarium – odparła z uśmiechem Bess. Pewnie ukradną wszystko, co znajdą w domu, ale niech zabierają co chcą. Nie będę ryzykowała zdrowiem i życiem ludzi w obronie przedmiotów.
