
— Jesteś pewna? — spytał po chwili Harris.
— Wiemy, że kontaktował się z PPO — odparła, wzruszając ramionami.
Harris pokiwał głową. Partia Praw Obywatelskich była politycznym przedłużeniem UPO, działającym legalnie w ramach, jak to zgrabnie ujęło Kworum: „zrozumiałego, choć godnego pożałowania ekstremizmu, do którego zostali zmuszeni niektórzy obywatele”. Stanowiła też doskonały łącznik między członkami Kworum a podziemnymi rzeszami Unii.
— Nie wiemy, o czym rozmawiali — dodała Constance. — Z uwagi na swoje stanowisko Pierre może mieć kilkadziesiąt legalnych powodów do takich spotkań, ale sprawia wrażenie dziwnie zaprzyjaźnionego z niektórymi członkami PPO.
— A więc należy poważnie rozważyć możliwość, że wiedział o zamachu — ocenił Harris. — Nie twierdzę, że miał cokolwiek wspólnego z jego zaplanowaniem, ale wiedział albo przynajmniej podejrzewał, na co się zanosi. A skoro wiedział i nie poinformował nas o tym, oznacza to, że wołał przypieczętować nowy związek z nimi, naszym kosztem.
— Naprawdę uważasz, że sprawy stoją aż tak źle? — spytał zaniepokojony Bergren.
Tym razem Harris wzruszył wymownie ramionami.
— Nie sądzę — przyznał. — Ale pesymizm nam nie zaszkodzi, natomiast jeśli Unia zatwierdziła zamach, a Pierre o nim wiedział i nie powiadomił nas, a my nie wzięlibyśmy pod uwagę tej możliwości, popełnilibyśmy niezwykle poważny błąd w polityce wewnętrznej.
