
Już wcześniej mieli do czynienia z czarnymi aniołami, ale to zjawisko było czymś tak niesamowitym, że Gabriel musiał usiąść, a Tova bliska była utraty przytomności.
Nataniel rzekł cicho:
– Wiedziałeś o tym, Marco. Przez cały czas wiedziałeś, co się stanie, dlatego zwlekałeś z wezwaniem nas na spotkanie w Górze Demonów. Dlatego ja i Tova musieliśmy przez kilka lat czekać na podjęcie próby dotarcia do Doliny Ludzi Lodu.
– Tak – odparł Marco.
– Teraz już wszystko jasne – westchnęła Tova. – Teraz już rozumiem. Mamy rok tysiąc dziewięćset sześćdziesiąty. A…
Gabriel wpadł jej w słowo:
– A on spotkał Sagę z Ludzi Lodu w roku tysiąc osiemset sześćdziesiątym. Legenda o miłości Lucyfera! Tylko raz na sto lat wolno mu odwiedzić ziemię. O mamo – szepnął oszołomiony.
Tova spytała z lekkim niepokojem:
– Ale chyba przestał już szukać swej zagubionej miłości?
– Oczywiście – uśmiechnął się Marco. Z oczu biło mu szczęście i niewypowiedziana ulga. – Przestał jej szukać po wielu tysiącach lat. Po tym, jak spotkał Sagę, moją matkę, nie spojrzał już nigdy na żadną inną kobietę, sam mi o tym powiedział.
W zamyśleniu popatrzyli na Marca. Tak niewiele wiedzieli o nim i jego życiu.
Marco stał nieruchomo, nie odrywał wzroku od grupy zebranej na lodowcu, jakby zapomniał o otaczających go przyjaciołach. Kiedy przemówił, w jego głosie zabrzmiała żarliwa prośba:
– Na miłosierdzie, ojca Runego, naszego najdroższego druha. On tyle już wycierpiał!
Na lodowcu Ahriman usiłował się wycofać jak pies z podkulonym ogonem. Lucyfer był jego przeciwstawnym biegunem i zagorzałym wrogiem. I Ahriman uznał, że dla Tengela Złego nie będzie ryzykował takiej konfrontacji. Doszedł do wniosku, że lepiej odejść, niż marnie skończyć, widać bowiem było, że wszechpotężny anioł światłości jest rozgniewany.
Lynx także postanowił uciec. Uczynił to za plecami Lucyfera, a więc pozostawała mu jedynie droga wiodąca ku przełęczy otwierającej zejście ku Dolinie Ludzi Lodu.
