
W następnych tygodniach David próbował zatracić się w książkach, bo wspomnienia o matce były nierozerwalnie związane z lekturą. Dostał książki matki uznane za „odpowiednie” i próbował czytać powieści, których nie rozumiał, oraz wiersze, w których próżno szukać by rymów. Czasami pytał o nie ojca, lecz on nie interesował się książkami. W domu zawsze siedział z głową schowaną w gazecie, a znad jej stron unosiły się smużki dymu niczym wysyłane przez Indian sygnały. Miał obsesję na punkcie wydarzeń na świecie, zwłaszcza teraz, kiedy armie Hitlera maszerowały przez Europę, a groźba ataku na ich kraj stawała się coraz bardziej realna. Matka Davida powiedziała pewnego dnia, że ojciec czytał kiedyś mnóstwo książek, lecz porzucił już zwyczaj zatracania się w historiach. Wolał teraz gazety, z długimi kolumnami druku. Każda ułożona pedantyczną ręką litera tworzyła coś, co straci znaczenie w chwili, gdy znajdzie się na stojakach; zawarte w kolumnach wiadomości zestarzeją się i umrą w chwili, gdy zostaną przeczytane, a toczące się na świecie wydarzenia szybko je zastąpią.
Opowieści w książkach nienawidzą historii opisywanych w gazetach, mawiała matka Davida. Historie z gazet przypominały złowione przed chwilą ryby, godne uwagi dopóki pozostają świeże, czyli wcale nie tak długo. Przypominały chłopców sprzedających na ulicach wieczorne wydania, rozkrzyczanych i natarczywych, podczas gdy historie – prawdziwe, wymyślone jak należy – jawiły się jak surowi, lecz chętni do pomocy bibliotekarze w dobrze zaopatrzonej bibliotece. Historie z gazet były niematerialne jak dym, żyły krótko jak jętki. Nie potrafiły się zakorzenić, lecz przypominały chwasty, które pełzają po ziemi, kradnąc słońce opowieściom bardziej zasługującym na jego promienie. Myśli ojca Davida zawsze zajmowały piskliwe, kłótliwe głosy, z których każdy milkł w chwili, gdy ojciec poświęcał mu swoją uwagę, i natychmiast ustępował miejsca innemu. To właśnie szeptała Davidowi z uśmiechem matka, kiedy ojciec marszczył brwi i gryzł fajkę świadomy, że o nim rozmawiają. Nie chciał jednak zrobić im przyjemności i przyznać, że go irytują.
