To naprawdę powód do radości, pomyślał z przekąsem Dunworthy, lecz nawet on, nieco na przekór samemu sobie, poczuł coś w rodzaju ulgi. Najbardziej nie dawała mu spokoju sprawa poślizgu. Jego rozmiary były trudne do przewidzenia, nawet po dokonaniu starannych obliczeń i przeprowadzeniu wszelkich możliwych testów.

Zgodnie z teorią sieci, poślizg pełnił funkcję wbudowanego w nią mechanizmu samozabezpieczającego, który miał nie dopuścić do powstania paradoksów. Niekontrolowane przesunięcie w czasie poza punkty krytyczne uniemożliwiało dokonanie czynów, które mogłyby wpłynąć na bieg historii — na przykład, gdyby pełen zapału i dobrych chęci student postanowił zgładzić Hitlera lub uratować życie Cezarowi. Jednak twórcy teorii sieci jak do tej pory nie zdołali ustalić, gdzie konkretnie znajdują się te punkty krytyczne, ile ich jest ani nawet oszacować rozmiarów poślizgu w powiązaniu z ustalanymi arbitralnie parametrami przeskoku. Kontrola tychże parametrów dawała jedynie pewne ogólne pojęcie o tym, co czekało podróżnika w czasie, lecz Gilchrist nie uznał za stosowne jej przeprowadzić. Kivrin mogła dotrzeć na miejsce dwa tygodnie, miesiąc, albo nawet kilka miesięcy po wyznaczonej dacie. Ciekawe czy Gilchrist zastanowił się jak zareagowaliby ludzie z XIV wieku, gdyby wiosną lub latem zjawiła się wśród nich w zimowym stroju?

Na szczęście Badri powiedział, że poślizg był minimalny. Oznaczało to, iż Kivrin dotarła na miejsce najwyżej kilka dni później niż planowano, a więc ma mnóstwo czasu, aby ustalić dokładną datę i przygotować się do powrotu.

— A pan, panie Gilchrist? Napije się pan brandy?

— Nie, dziękuję.

Mary wydobyła z torby jeszcze jeden wymięty banknot i poszła do baru, Gilchrist natomiast zwrócił się do Dunworthy’ego:

— Muszę przyznać, że pański technik spisał się całkiem nieźle. Sekcja średniowiecza chętnie wypożyczy go do następnego przeskoku.



34 из 709