
– A ja? – Usłyszały znajomy głos.
Mówiły dość cicho. Nie spodziewały się, że Monika, idąca na czele kolumny uczennic, też zna ten język.
– Jedziemy chyba na jednym wózku. – Stasia wzruszyła ramionami.
– Ktoś nam zagraża?
– Tak. Mistrz podejrzewa, właściwie zdobył dowód, że w Krakowie działa Bractwo Drugiej Drogi.
– Co to za jedni? – zdziwiła się Katarzyna.
– W pewnym sensie opozycja… Alchemia to sztuka królewska, ścieżka wśród gwiazd, droga poznania. Samo zrobienie kamienia filozoficznego, jak widziałyście, nie jest trudne, ale by poznać sekret jego wytwarzania, trzeba podołać nie lada próbom… Trzeba dowieść siły swojego charakteru, a wiedzę zdobywa się latami, składając skrzętnie okruchy informacji i prowadząc setki doświadczeń…
– Jak rozumiem, tynkturę można uzyskać też innym sposobem? – zapytała informatyczka.
– Nie tynkturę. Jest tylko jedna droga, której kresem, ukoronowaniem wysiłków adepta jest kamień filozofów…
– Czym więc jest druga droga? – zdumiała się Katarzyna.
Stasia zmarszczyła nos.
– Można uzyskać złoto bez kamienia filozoficznego – powiedziała wreszcie niechętnie. – To właśnie druga droga.
– Interesujące – zauważyła jej kuzynka.
– To niegodne, niehonorowe i obrzydliwe – zgasiła ją alchemiczka. – Jak sadzisz, o co chodzi w naszych badaniach?
– Zdobycie złota?
– A po co zdobywać w takim trudzie coś, co przy odrobinie szczęścia można wykopać z ziemi?
– Długowieczność?
– To tylko miły dodatek. Tak naprawdę liczy się doskonalenie ducha i umysłu. Kamień filozoficzny nie jest celem samym w sobie. Jest efektem ubocznym, wynikającym z poznania praw rządzących materią… Tymczasem istnieją ludzie, dla których wiedza nie ma wartości, którzy nie zamierzają poświęcić lat, by trenować swą wolę. Pożądają tylko złota i znaleźli sposób, by je uzyskać. A przy tym nie posiedli tajemnicy, jak żyć setki lat, ani nie oczyścili swych dusz przez post, modlitwę i naukę… Mają złoto. Uzyskują je w nieograniczonych ilościach, ale nie osiągnęli stanu doskonałości…
