– Czyli?

– Dlatego nienawidzą nas, alchemików, i zabijają, gdy tylko zdołają dopaść. Do każdego celu wiedzie wiele dróg. Nasza jest trudna i wyboista, a krocząc nią, uczymy się, że od osiągnięcia celu ważniejszy jest sposób jego zdobycia. Ich droga jest łatwa, ale jednocześnie wymaga poświęcenia swego człowieczeństwa.

– Krew młodych dziewic, zmieszana z oliwą, i rtęć – mruknęła Monika.

– Skąd wiesz?

– Słyszałam o tym jeszcze w Konstantynopolu…

Zatrzymały się na peronie. Uczennice, zamiast maszerować zwartą kolumną, nadciągnęły grupkami. Stasia westchnęła. Drażnią ją. Mają chaos w głowach i to, niestety, widać wyraźnie w ich codziennym zachowaniu.

– Wszystkie jesteście? No to pakujcie się do wagonu. – Jej oczy rzucały chłodne błyski.

Dziewczęta wyczuły, że jest zła, i potulnie wykonały polecenie.


* * *

Sklepik z artykułami i narzędziami jubilerskimi zaopatrzony jest znakomicie. Znajdują się w nim korale, perły, bez których w XII wieku nie mogła się obejść żadna apteka… Na ladzie leży stos tubek radzieckiej pasty diamentowej. Zatrzymał się i podniósł jedną z nich.

– Dziesięć złotych. – Sprzedawca beznamiętnie wyznaczył cenę.

Alchemik poznał w życiu wiele języków. Mowa Puszkina też nie jest mu obca. Przez chwilę studiował obłażącą etykietkę.

– Data przydatności minęła w 1987 roku – zauważył.

Właściciel sklepu uśmiechnął się lekko.

– Dlatego sprzedaję tak tanio. Faktycznie, olej lniany, na którym jest zrobiona, zjełczał i brzydko pachnie. Ale właściwości polerskich nie straciła.

– Istotnie – odparł Alchemik. – Diamenty są wieczne… Poproszę dziesięć tubek.

Zatrzymał się przed pancerną gablotką. Meteoryty. Powoli zaczyna się ich używać do robienia biżuterii. I bardzo dobrze. Szczerze powiedziawszy, nie spodziewał się takiego fartu.



56 из 204