– Jednak starożytni Grecy wyśmialiby nasze prostactwo bez litości. W krajach basenu Morza Egejskiego, dalej na wschód aż do podnóży Kaukazu i w Lewancie, przyjęte było picie wina rozcieńczonego wodą w stosunku dwa do jednego. Dzięki temu można go było wypić naprawdę dużo, a nie zapominajmy, że ich biesiady trwać mogły nawet kilka godzin… Widzimy tu dwa podstawowe naczynia: amforę i hydrię. Amfora służyła do przechowywania wina i innych płynów. W hydrii przynoszono do stołu wodę.

– Ale one są identyczne – zauważyła Gosia.

– Wcale nie – odparowała Stanisława. – Amfora ma uszy dolepione pionowo, a hydria poziomo.

– Wodę i wino wlewano do krateru. – Dziewczyna wskazała kolejne naczynie, wyglądające jak kilkulitrowy kielich. – I w nim mieszano.

– Niezły pucharek – mruknęła Magda. – Z pięć litrów jak obszył…

– Krater nie służył do picia, tylko do mieszania. – Uśmiechnęła się prelegentka. – Wino z niego czerpano najczęściej za pomocą oinochoai. – Wskazała gestem mały dzbanuszek. – I wlewano do psykteru. – Kilka egzemplarzy zdobiło kolejną gablotę. – Psykter wstawiano do napełnionego wodą kyliksu. – Wskazała misę na wysokiej nóżce. – Tam wino chłodziło się do temperatury konsumpcyjnej. Potem z psykteru przelewano je do kantarosu, to ten duży puchar, lub do takiego kubka zwanego skyfos.

– A kto to wszystko potem zmywał? – zdumiała się Sylwia.

– Kobiety lub niewolnicy. – Księżniczka uśmiechnęła się do swoich myśli.

– Toż to kompletna głupota i strata czasu – obruszyła się Gosia. – Strugali wyrafinowanych, zamiast sobie zwyczajnie wypić… Kretynizm…

– To część naszej kultury – zauważyła z naganą w głosie Stanisława. – Cywilizacji białego człowieka nie zbudowano od razu, najpierw trzeba było wyeliminować przeżytki barbarzyństwa, wymyślić coś, co odróżnia człowieka kulturalnego od dzikusa. Rytuały picia wina czy japońskie zaparzania herbaty, dziś wydawać nam się mogą anachronizmem, ale kiedyś były pewnym wyznacznikiem pozwalającym identyfikować przedstawicieli cywilizacji.



64 из 204