Ach, te pękate szuflady! Jakże nauczyciele i rodzice starali się wpoić mi schludność i nienawiść do wszelkiej własności! I oto, proszę, dożywszy sędziwego wieku, spoglądam z zadowoleniem na taką ilość należących do mnie arcydzieł, o jakiej nigdy nie marzył żaden rzymski cezar, żaden Wielki Chan.

Zaśmiewałem się jeszcze raz i ruszyłem na poszukiwanie kosmodromowych robotów. Leżały w różnych miejscach, niemal niewidoczne spod śmietniska, jakim stało się lądowisko promów kosmicznych. Po załadowaniu statków po prostu wędrowały po okolicy, dopóki nie skończył im się program. Powtórnie je uruchomiłem i nastawiłem na oczyszczenie lądowiska.

Coś takiego zrobię na każdym z jakichś dwustu kosmodromów na Ziemi i to jest główny powód, dla którego studiowałem robotykę. Chcę, żeby Ziemia w chwili śmierci wyglądała tak pięknie, jak to tylko możliwe. Obawiam się, że nigdy nie byłbym dobrym Afirmantem; za mocno się przywiązuję do jakiejś myśli.

Przy moim stanie ducha po prostu nie mógłbym wyruszyć w dalszą podróż bez najszybszego, choćby wyrywkowego zwiedzania Florencji. Naturalna rzecz.

Ale, co było do przewidzenia, straciłem głowę wobec olejów, marmurów i brązów. W opustoszałej Florencji nie było ani jednego mieszkańca, ale cudowne galerie pozostały. Przeszedłem się po ślicznym Ponte Vecchio, jedynym ze sławnych mostów na Arno, który uniknął zniszczenia podczas drugiej wojny światowej. Doszedłem do kampanili Giotta i drzwi do chrzcielnicy wykonanych przez Ghibertiego i ogarnęło mnie uczucie rozpaczy. Pobiegłem do kościoła Santa Croce, żeby zobaczyć freski Giotta i do klasztoru Św. Marka, obejrzeć Fra Angelico. Co ja zrobię przez jeden rok? Co zobaczę nawet w takim jednym mieście w ciągu dwunastu miesięcy? Mogłem rzucić okiem, przegalopować obok, ale co przez ten czas zobaczę? Byłem właśnie w ogrodach Boboli, rozpaczliwie próbując podjąć decyzję, czy obejrzeć „Dawida” Michała Anioła, którego już raz widziałem, czy też jakąś rzeźbę Donatella jeszcze nie oglądaną, gdy włączyły się alarmy.



10 из 23