Tylko że to mi się nie podoba.


17 maja 2190 roku.

Strasznie mi wstyd przed samym sobą. Tak tylko może się wstydzić stary człowiek, który w swoim grobie ujrzał duchy. To właściwie jest jedyna rzecz, jaką mam na swoje usprawiedliwienie. Zdaje mi się, że ostatnio za dużo myślałem o śmierci. Zbliżający się koniec Ziemi i Układu Słonecznego; moja własna śmierć, która jest z tym związana; śmierć milionów przedstawicieli niezliczonych gatunków zwierząt, śmierć starych, dumnych miast, które Człowiek wzniósł i zajmował przez wieki… Cóż, może skojarzenie z duchami, upiorami i innymi dziwnymi zjawiskami jest zrozumiałe. A już tak się bałem.

Kiedy tego ranka znowu włączył się alarm, odczytałem kierunek. Celem okazała się okolica Appalachów we wschodniej części Ameryki Północnej.

W chwili, gdy wysiadłem z latającej kuli i zagłębiłem się w bladobłękitną mgłę skrywającą wejście do jaskini, zacząłem rozumieć — i poczułem wstyd. Poprzez mgłę, która w jednym miejscu była rzadsza, a w innym gęstniała, ujrzałem kilka ciał leżących na dnie jaskini. Najwyraźniej ktoś musiał być żywy, skoro antropometr zareagował natychmiast, gdy tylko zasłona z oksydowanego berylu przerzedziła się, umożliwiając wykrycie obecności człowieka. Obszedłem górę dookoła, ale nie znalazłem drugiego wejścia do jaskini.

Wróciłem kulą do muzeum i zabrałem niezbędny sprzęt. Unieszkodliwiłem błękitną mgiełkę z berylu przy wejściu i ostrożnie wszedłem do środka.

Wnętrze jaskini, która najwyraźniej miała być wygodną, zastępującą dom kryjówką, została doszczętnie zrujnowane. Ktoś zdołał zdobyć aktywator wraz z odpowiednią ilością oksydowanego berylu, której jeszcze nie nadano kształtu i dlatego była równie niestała jak mieszanka wodoru i tlenu — jeśli można użyć porównania z dziedziny chemii do opisu pojęć ujemnego pola sił. Oksydowany beryl został uaktywniony jako rodzaj zasłony przy wejściu do jaskini i natychmiast wybuchł. Ale ponieważ aktywator ciągle działa, a wejście było dość wąskie, zasłona nadal impregnowała pole ujemne, pozostawiając jednak otwory, przez które ktoś wyposażony w antropometr mógł od czasu do czasu „ujrzeć” uwięzionych w środku ludzi.



12 из 23