
Nie chciało na przykład jeść z ręki robota-piastunki, którego specjalnie dla niego uruchomiłem. Podejrzewam, że jest to wynikiem dziwacznych poglądów jego rodziców. Prawdopodobnie nigdy nie spotkało się wcześniej z mechanicznie okazywanym uczuciem. Je tylko wówczas, kiedy je karmię.
Już samo to jest nie do zniesienia. Okazało się też, że zupełnie nie mogę go zostawiać pod opieką tego robota-piastunki. Chociaż ledwie raczkuje, to robi to w tak zadziwiająco szybkim tempie, że błyskawicznie znika w mrocznych korytarzach muzeum. Robot nadaje do mnie alarm i muszę przerywać badania w Potala, gigantycznym pałacu Dalaj Lamy, i pod chmurami pędzić z Lhasy przez pół świata do Muzeum.
I tak zajmowałoby nam to przeważnie kilka godzin — a mówiąc „nam”, mam na myśli wszystkie roboty, jakie miałem do dyspozycji — gdyby nie to, że wpadłem na pomysł użycia antropometru. To godne podziwu urządzenie wskazuje błyskawicznie jego kryjówkę. I w końcu wyciągam go z lufy Haubicy Kosmicznej w sali Arsenału i wsadzam z powrotem do kojca. Potem, jeśli mi się jeszcze chce i nie jest to czas karmienia, mogę — na krótko — wrócić na tybetański płaskowyż.
Obecnie zajęty jestem konstruowaniem czegoś w rodzaju olbrzymiej klatki z automatycznym ogrzewaniem, toaletą i urządzeniem odstraszającym niepożądane zwierzęta, robaki i gady. Choć zabiera mi to stanowczo zbyt dużo wolnego czasu, to ufam, że jest to doskonała inwestycja.
Nie za bardzo wiem, co począć z problemem karmienia. Jedynym obiecującym rozwiązaniem, jakie znalazłem w całej literaturze dotyczącej tego przedmiotu, było zostawienie go w spokoju, jeśli odmawia przyjmowania pokarmu z normalnych źródeł. Jednakże po krótkim doświadczeniu, w czasie którego wyglądało, że raczej ochoczo zagłodzi się na śmierć, zmuszony byłem się poddać. Teraz podaję mu każdy posiłek osobiście.
Kłopot w tym, że nie mam kogo za to winić. Ponieważ od kiedy stałem się mężczyzną, byłem Kustoszem, nie widziałem potrzeby rozmnażania się. Nigdy w najmniejszym stopniu nie interesowałem się dziećmi. Mało o nich wiem, a interesują mnie jeszcze mniej.
