Ona jest szalona, pomyślał. Kompletnie zwariowała! Żeby stać na dachu w taki czas!

Nie mógł się jednak wyzbyć pomieszanego ze strachem podziwu dla jej niesłychanej odwagi. Pospiesznie oddał konia służącemu, który wybiegł mu na spotkanie, pozbierał liczne torby podróżne i czym prędzej schronił się w domu. Alv i Berit powitali go serdecznie.

– Jak dobrze widzieć cię znowu, Dan! Twój ojciec, Tengel, pisał, że jedziesz do nas, ale szczerze mówiąc ten list dostaliśmy już bardzo dawno temu.

– Tak, nie spieszyłem się.

– Jaki ty już jesteś dorosły! Byłeś małym chłopcem, kiedyśmy się widzieli po raz ostatni. Ale poznaliśmy cię natychmiast. Wiesz, że jesteś bardzo podobny do swego dziadka Dominika?

Mówili nie to, co myśleli: że mianowicie Dan stał się niezwykle przystojnym młodym człowiekiem, wysokim i dobrze zbudowanym. Jego twarz miała może trochę zbyt nieregularne rysy, żeby ją nazwać piękną, była jednak bardzo męska z tą ciemną karnacją i wyrazem powagi.

Berit pospieszyła z wyjaśnieniami:

– Ingrid powinna tutaj być i przywitać się z tobą! Jesteśmy bardzo niespokojni, bo wiesz, Ingrid zniknęła. Przypuszczamy, że boi się burzy i znalazła sobie jakąś kryjówkę.

Dan oświadczył krótko:

– Wasza córka stoi wysoko na wieży i przyzywa burzowe chmury. Najwyraźniej bardzo to lubi.

– No tak, można się było tego spodziewać – mruknął Alv i wbiegł po schodach na strych.

Wkrótce wrócił, mocno trzymając dziewczynę w ojcowskich objęciach. Oczy Ingrid płonęły z podniecenia i szczęścia.

Dobry Boże, pomyślał Dan, ona wygląda fantastycznie! Jest po prostu fascynująca!

– Hej, Dan! – przywitała go Ingrid z zaczepnym uśmieszkiem. – Ojciec mi powiedział, że przyjechałeś. Ściągnąłeś ze sobą burzę, jak widzę.

– O, nie taka to znowu straszna burza. Przynajmniej w tej chwili. Taka sobie ulewa – odpowiedział jej także z uśmiechem. – Nie jesteś strachliwa, skoro możesz stać na wieży w taką pogodę.



11 из 181