– Nie przypuszczałam, Dan, że jesteś taki religijny – rzekła Ingrid krótko z odcieniem rozczarowania w głosie.

Przelotny uśmiech pojawił się na twarzy Dana.

– Muszę przyznać, że jako badacz natury od czasu do czasu stawiam sobie bluźniercze pytania. A babcia Villemo nie była najwłaściwszą wychowawczynią, jeśli o to chodzi. Ale moja matka, Sigrid, żywi głęboką i gorącą wiarę, to ona miała na mnie największy wpływ. Powiedzmy zatem, że jestem agnostykiem, to znaczy ani nie wierzę, ani nie zaprzeczam istnieniu Boga. Problem ten pozostaje dla mnie otwarty. Dopóki sprawa nie zostanie udowodniona ponad wszelką wątpliwość, nie mogę twierdzić, że jest tak czy inaczej.

Ingrid, która uwielbiała dyskutować, pochyliła się do przodu i rzekła z ożywieniem:

– Zamierzasz zatem przynajmniej spróbować wypowiedzieć słowa modlitwy nad grobem Tengela Złego?

– To w każdym razie zaszkodzić nie może.

– Nie bądź taki pewien – powiedział Tristan sceptycznie. – Nie zapominaj, że zwracasz się do mocy nie z tego świata. Tengel Zły ma za sobą potężną siłę, jeśli, oczywiście, to prawda, że zawarł pakt z diabłem.

– Uff, nie! – jęknęła Berit. – Siedzicie tu i dyskutujecie o jakichś fantazjach, tak jak by to była najprawdziwsza rzeczywistość!

Tristan spojrzał na nią poważnie.

– To jest rzeczywistość, Berit! Ja widziałem, jak postaci ze świata baśni były przywoływane do życia. Ulvhedin o tym wie. To on sam musiał wpychać Ludzi z Bagnisk pod duńską ziemię. Po tym przeżyciu wierzę bez zastrzeżeń we wszystkie podania o Tengelu Złym.

Ingrid podskoczyła na ławie.

– Już wiem! Weźmiemy ze sobą czarodziejski skarb Ludzi Lodu. Dan, Ulvhedin i ja, i w ten sposób uwolnimy raz na zawsze ród od przekleństwa!

Wzburzone okrzyki: „Nie! Nie!” posypały się na jej głowę jak grad. Propozycja Ingrid została zagłuszona, a ona sama jak niepyszna usiadła na ławie.

Tylko z jednej strony napotkała coś, co można by nazwać zainteresowaniem. Oczy Ulvhedina lśniły ciepłym blaskiem, a na jego wargach igrał uśmieszek, na widok którego zadrżała.



15 из 181