Ale nie! Zarówno Ingrid, jak i ksiądz stanęli dęba. Ksiądz nie mógł pogodzić się z myślą, że miałby uczyć dziewczynę – słyszane to rzeczy? A pewnie wiedział już to i owo o jej bystrym umyśle i nie chciał narażać na szwank swojego prestiżu w kontaktach z tą impertynencką smarkulą. Poza tym z trudem przyjmował do wiadomości jej niechęć do kościoła. Wielokrotnie myślał o tym, żeby ją ukarać, może postawić pod pręgierzem? Powstrzymywało go tylko to, że pochodziła z tak znakomitego rodu. Nie należy zaczepiać Ludzi Lodu, tego zdążył się już nauczyć!

Ingrid protestowała przeciwko podjęciu nauki u proboszcza, ponieważ nie chciała mieć z nim do czynienia i nawet w dziesięć koni nikt by jej na plebanię nie zaciągnął. Postanowiono więc, że Jon zaraz po lekcjach będzie przychodził do Grastensholm i przekazywał Ingrid wszystko, czego się właśnie nauczył. Takie rozwiązanie zadowoliło zainteresowanych – na kilka lat. W końcu jednak pastor nie miał już czego uczyć Ingrid. Doszło do tego, że najpierw ponuro i ze złością wpatrywała się w książki, a któregoś dnia jednym ruchem ręki strąciła je na podłogę.

– Co za paskudztwo! – wysyczała przez zęby. – Pastor może je sobie wziąć, będzie miał czym się podcierać!

– Ingrid! – zawołał Alv ostro, lecz ukarać jej nie mógł.

Nie wolno było podnieść ręki na Ingrid, podobnie jak kiedyś na Sol. Jeśli ktoś się na to ważył, odpłacała mu strasznie, i to wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewał. Gdy kiedyś Berit dała jej klapsa, następnego dnia znalazła swoje piękne kilimy, które sama utkała, pocięte na strzępy. Berit ponownie wymierzyła karę, a w odpowiedzi na to Ingrid stała przez cały wieczór w kącie, bez jedzenia, i mamrotała jakieś niezrozumiałe słowa, a Berit się zdawało, że kasza, którą jadła na kolację, roi się od robaków. Przerażona nigdy więcej nie tknęła dziecka.

Alv wzdychał ciężko.

– Daliśmy jej takie pospolite norweskie imię jak to tylko możliwe w nadziei, że to może wywrze jakiś wpływ na jej charakter. Ale nic z tego!



3 из 181