– Owszem, siedem lat. Powinnam zapomnieć – powiedziała sztywno. – Tak jak ty.

– To nie w porządku. Nie zapomniałem, że spodziewaliśmy się dziecka. Dziecka, którego bardzo pragnąłem.

– Wystarczająco, by mnie z tego powodu poślubić – powiedziała spokojnie.

Przezornie tego nie skomentował.

– W każdym razie chciałem powiedzieć, że bardzo się zmieniłaś. Dziś wieczorem błyszczałaś. Może powinienem ustawić się w kolejce za Carlem, Frankiem i tuzinem innych?

– Byłeś na początku kolejki, ale zmarnowałeś szansę. To już koniec, Jake.

– Przeżyliśmy razem osiem wspaniałych lat.

– Jesteś sentymentalny, Jake – powiedziała oschle. – Znaczyłeś dla mnie bardzo dużo, aleja niestety niewiele znaczyłam dla ciebie.

– To nieprawda.

– Owszem, prawda. Zapewne dziś ostatni raz się spotykamy, a więc choć teraz bądźmy ze sobą szczerzy. Spójrzmy na fakty obiektywnie, zanim zaczniemy nowe życie, już osobno. Poślubiłeś mnie, ponieważ zaszłam w ciążę.

– Nie tylko dlatego…

– Cóż, naprawdę chciałeś mieć dziecko. Nie mogłeś się doczekać, żeby zostać ojcem. Gdybym urodziła wspaniałego bobasa, być może wszystko ułożyłoby się inaczej. Ale poroniłam w czwartym miesiącu i już nigdy nie zaszłam w ciążę. Nigdy się nie udało… A ty nadal pragniesz być ojcem, prawda?

– Byłoby miło – przyznał po chwili milczenia. – Jednak widać nie jest nam to pisane.

– Nie było nam pisane – podkreśliła czas przeszły. – Ale twoja przyszła żona być może urodzi ci tuzin dzieci.

– Nie rozprawiaj o mojej przyszłej żonie. Jeszcze wczoraj byliśmy małżeństwem.

– Mówię tylko, że pora zacząć nowe życie.

– Czym się teraz zajmujesz?

– Archeologią. Wróciłam na studia.

– I będziesz spędzać wakacje na wykopaliskach… z Carlem. Świetny plan.

Kelly uniosła brwi, a Jake zmarszczył czoło, starając się odgadnąć jej myśli.

– Dobrze się bawisz, prawda? – spytał. – Jednak powinnaś być nieco ostrożniejsza. Niektórzy obecni na dzisiejszym przyjęciu faceci nie wzbudzają zaufania.



12 из 107