– Jeśli to mnie chce obsadzić w roli panny młodej, traci czas – powiedziała Kelly stanowczo. – Nigdy więcej!

– Było aż tak źle?

– Nie ma o czym gadać, to już przeszłość.

– Pewnie, lepiej znajdź sobie jakiegoś kochanka – szepnął jej do ucha.

– Twoja kandydatura raczej nie wchodzi w grę.

– Dlaczego? – spytał z udawaną obrazą.

– Jesteś moim nauczycielem.

– W takim razie pozostaje tylko jedno: wyrzucę cię jutro z mojej grupy – zażartował.

Wybuchnęli śmiechem. Przyciągnął ją bliżej i leciutko ugryzł w ucho, co ją jeszcze bardziej rozśmieszyło, a jemu umożliwiło muśnięcie wargami jej ust.

Nie dane mu było cieszyć się triumfem zbyt długo. Frank, przerośnięty student w wieku Kelly, odciągnął ją na bok.

– Uwiłaś sobie przytulne gniazdko – stwierdził.

– Prawda? Dzięki za fantastyczny prezent. – Frank przyniósł jej parę czarno-białych grafik, doskonale pasujących do tego wnętrza.

– Jak ci się podoba wolność? – zapytał.

– Gdybym wiedziała, że ma taki słodki smak, zdecydowałabym się na nią wcześniej.

– Harmon to twoje panieńskie nazwisko, prawda? Kto był twoim mężem?

– To bez znaczenia – powtórzyła po raz niewiadomo który. – Było, minęło.

– Racja.

Gdy nieco zmęczona tańcem Kelly popijała sok pomarańczowy, pochyliła się ku niej Mariannę.

– Szczęściara z ciebie – powiedziała.

– Co masz na myśli?

– Mam na myśli tego fantastycznego faceta, który właśnie wszedł. Spójrz!

– Nie widzę nikogo…

– Tam! Wygląda jakoś znajomo… Gdzie ja go widziałam?

– W telewizji – odparła trochę nieprzytomnie Kelly. – Nie zapraszałam go.

– Byłabym szczęśliwa, gdybyś kazała mi go stąd wyprowadzić. Powiedz wszystko, co o nim wiesz. Jest żonaty?

– Od dziesiątej trzydzieści dzisiejszego ranka już nie.

– A więc… on jest…

– Moim byłym mężem.

– Miałaś takiego faceta i pozwoliłaś mu umknąć?



3 из 107