— Nie obawiaj się cudzoziemcze, utrzymają je — odpowiedział z drugiego końca stołu Utprand, syn Dagobera, z ciężkim namdalajskim akcentem. — Drax to prawie żaden Namdalaj-czyk, ale jego ludzie wytrzymają.

Wielki książę przejął zbyt wiele zwyczajów i cech Videssos, jak na gust swego rodaka. Istniała miedzy nimi także jakaś stara rywalizaq’a. Skaurus nie znał szczegółów tego sporu.

— Wy, Rzymianie, jesteście dobrzy w szybkim budowaniu umocnień, ale my też znamy parę sztuczek — powiedział Soteric, syn Dosti, popierając swojego kapitana. Brat Helvis służył Imperium dłużej niż Utprand i niemal pozbył się wyspiarskiego akcentu. Soteric kontynuował: — Dajcie regimentowi naszych ludzi dziesięć dni postoju w jednym miejscu, a zbudują taką twierdzę, w której wszyscy będą mogli się bronić. Garsavra może nie mieć murów, ale będzie prawdziwą fortecą.

Mój szwagier — nie po raz pierwszy pomyślał Marek — za dużo gada. Mertikes, a także kilku innych videssańskich oficerów, rzucili Sotericowi gniewne spojrzenie. Jasne było, że i Thorisin nie jest zachwycony perspektywą obsadzania Namdalajczyków w zamkach, które stały na jego ziemi — bez względu na to, jak dalece było to w tej chwili potrzebne.

Videssańczycy najmowali żołnierzy z Namdalen, ale nie ufali im. Namdalen było prowincją Imperium, zanim padło łupem korsarzy z Haloga kilka wieków temu. Wynikiem zmieszania tych dwóch narodów był lud, w którym z imperialną tradycją Videssos łączyła się ambicja i barbarzyńskie umiłowanie walki, przyniesione przez żeglarzy z pomocy. Władcy Namdalen marzyli o tym, że któregoś dnia będą rządzili w stolicy Imperium, a marzenie to było koszmarem dla Videssańczy-ków. Zigabenos powiedział do Utpranda:



19 из 502