Wydawało się, że przy prawie każdej przecznicy mijali jedną ze świątyń Phosa — w mieście były ich setki. Odziani na niebiesko kapłani i mnisi, których ogolone głowy świeciły prawie tak jasno, jak złote kule umieszczone na szczytach świątynnych iglic, stanowili niemałą część ulicznego tłumu. Mijając żołnierzy Marka, kreślili ręką okrągły, słoneczny znak swojej wiary. Wielu mężczyzn, Videssańczyków i Rzymian, którzy przeszli na wiarę Imperium, powtórzyło znak, aby uchronić się od podejrzenia o herezję.

Legioniści maszerowali teraz przez plac Stavrakiosa, ze złoconą statuą tego wielkiego Impera-tora-zdobywcy; przez zgiełk dzielnicy kotlarzy, gdzie Ulica Środkowa zakręcała i biegła wprost na zachód, do Pałaców Imperium; przez plac nazywany Forum Wołów — nikt nie był w stanie wyjaśnić Markowi skąd wzięła się ta nazwa; obok rozległego gmachu z czerwonego granitu, w którym trzymano archiwa Videssos, a który służył jednocześnie za więzienie; na plac Palamas, największy z placów stolicy Imperium.

Jeżeli miasto Videssos było miniaturą Imperium Videssos, to plac Palamas był stolicą w miniaturze. Arystokraci ubrani w swoje tradycyjne brokatowe togi ocierali się o ulicznych twar-dzieli w tunikach z bufiastymi rękawami i jaskrawych trykotach. Tutaj pijana dziwka opierała się o ścianę, jej nogi szeroko rozwarte; tam namdalajski najemnik, z ogoloną z tyłu głową, by lepiej pasował do niej hełm, targuje się z grubym videssańskim jubilerem o cenę pierścionka dla swojej damy; tam mnich i bogato wyglądający piekarz tracą czas spierając się o jakąś kwestię teologiczną, z wyraźną przyjemnością oddając się dyspucie.

Widok najemnika kazał Markowi spojrzeć na Kamień Milowy — obelisk wykonany z tego samego czerwonego granitu co budynki archiwum — od którego obliczało się wszystkie odległości w Imperium. Wielka plansza u jego podstawy głosiła chwałę księcia Draxa, którego regiment zgniótł wywołaną przez Baanesa Onomagoulosa rewoltę w ziemiach zachodnich. Głowa Ono-magoulosa, którą właśnie przywieziono do miasta, wystawiona została na widok publiczny tuż nad planszą. Zmarły rebeliant był prawie łysy, więc zamiast wieszać głowę za włosy, podwieszono ją na lince obwiązanej dokoła uszu. Niewielu Videssańczyków zwracało na nią uwagę — w ciągu kilku ostatnich pokoleń, nieudane rebelie stały się zbyt powszechne, by wzbudzić jakiekolwiek zainteresowanie.



5 из 502