— Majorze Nelson, poruczniku Dracht-Yur, wykonaliście kawał dobrej roboty — powiedział. — Jest jednak jeszcze coś do zrobienia. Czy słusznie przypuszczam, że pozostali członkowie załogi też widzieli te obrazy i dyskutowali na ich temat?

— Nie dałoby się temu zapobiec… — zaczął Nelson.

— Właśnie — dodał Dracht-Yur.

— Rozumiem — stwierdził Lioren. — Misja Tenelphiego zostaje chwilowo przerwana. Proszę przenieść załogę na Vespasiana. Dołączą do pierwszych czterech ekip kontaktowych jako doradcy, ponieważ wiedzą o tubylcach znacznie więcej niż ktokolwiek inny. Wyślemy ich na dół w pojazdach desantowych, pancernik zaś pozostanie na orbicie do chwili znalezienia dlań najlepszego lądowiska…

Lioren nie zwykł w takich razach marnować czasu na uprzejmości, przekonał się jednak, że wobec starszych oficerów, szczególnie Ziemian, to się opłacało, gdyż później byli znacznie bardziej skłonni do współpracy. Poza tym pułkownik Williamson był dowódcą Vespasiana i formalnie pozostawał starszy stopniem.

— Jeśli ma pan jakiekolwiek uwagi, chętnie ich wysłucham — zwrócił się do Williamsona.

Pułkownik spojrzał na Nelsona i Dracht-Yura, którzy uśmiechnęli się z aprobatą.

— Tenelphi i tak nie mógłby wznowić misji z powodu braku zapasów paliwa — powiedział. — Nie sądzę też, aby ktokolwiek z jego załogi zaprotestował przeciwko nowemu przydziałowi, który będzie ciekawym urozmaiceniem po rutynie długich patroli. Zyska pan tylko wdzięcznych przyjaciół, kapitanie. Proszę kontynuować.

— Naszym pierwszym i podstawowym zadaniem będzie przerwanie wszelkich walk — stwierdził Lioren. — Dopiero potem będziemy mogli zająć się chorymi i rannymi. Musimy jednak zadbać o to, aby nasza interwencja nie pociągnęła za sobą nowych ofiar i nie spowodowała zbyt dużego wstrząsu.



14 из 212