
— Dysponujemy pełnymi wynikami badań wskazującymi jednoznacznie na wysoki stopień zaangażowania i profesjonalizmu oskarżonego — podjął, spoglądając na skład sędziowski. — Nie zmieniała tego nawet obecność żeńskich osobników tego samego gatunku. Zaznaczę, że chociaż narzucony sobie celibat jest zjawiskiem stosunkowo rzadkim, jednak nie można uznać go za przejaw jakichkolwiek zaburzeń. Spotykamy się z nim u wielu gatunków, jego powody zaś mogą być rozmaite — od filozoficznych, przez religijne, po osobiste. Należy dodać, że w zachowaniu czy postawie kapitana Liorena nie da się odnaleźć niczego, co przemawiałoby na jego niekorzyść. Jak wszyscy jadał, spał i pracował. Gdy jego koledzy spędzali wolny czas na rozrywkach, on zagłębiał się w studiach nad dziedzinami, które uważał za szczególnie interesujące. Gdy go awansowano, wzbudzał niechęć personelu lub oddziału, ponieważ wymagał od wszystkich dokładnie tyle samo, co od siebie. Pacjenci, którzy znajdowali się pod jego opieką, oczywiście tylko na tym zyskiwali. Tak głębokie oddanie pracy połączone z małą elastycznością zachowań wskazywało, że zapewne nie byłby dobrym materiałem na Diagnostyka, trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że nie dlatego opuścił Szpital — dodał szybko O’Mara. — Jego zdaniem dyscyplina w Szpitalu pozostawiała wiele do życzenia, miał sporo zastrzeżeń do zachowania większości personelu w czasie wolnym i sposobu, w jaki przyjmowano jego krytykę. Zapragnął podjąć pracę w innym, bardziej odpowiadającym mu środowisku. W pełni zasłużył na awans w szeregach Korpusu, podobnie jak na mianowanie na dowódcę operacji ratunkowej na Cromsagu, która skończyła się taką tragedią.
Psycholog spuścił głowę i zamknął na chwilę oczy. Nagle znowu spojrzał na zebranych.
— Na podstawie zebranych przez nas danych można bez cienia wątpliwości stwierdzić, że oskarżony zachował się w jedyny właściwy sposób i wszelkie działania, które podjął w danych okolicznościach, były odpowiednie.
