Dlatego też, kiedy nadszedł sygnał „4AP” nastąpiło wielkie poruszenie i wszystkich ogarnęło podniecenie — cztery planety klasy A, nadające się do natychmiastowej kolonizacji, w jednym systemie! Było to wręcz niesłychane, nie mieszczące się w żadnej skali prawdopodobieństwa statystycznego, szczególnie jeśli się weźmie pod uwagę fakt, iż tylko jeden na cztery tysiące układów słonecznych zawierał coś, co w ogóle mogło nadawać się do jakiegokolwiek użytku. Czekano więc z niecierpliwością na imiona nadane nowo odkrytym planetom przez znanego z lakoniczności zwiadowcę i na ich wstępny opis, czekano niecierpliwie nie tylko z powodu wagi samego odkrycia, ale również z powodu niepewności co do ilości informacji, jaką, Szalony Warden zechce przekazać i możliwości jej odcyfrowania.

A potem nadeszły szczegóły potwierdzające ich najgorsze obawy. Przyznać jednak trzeba, że podał kolejność planet zgodnie z obowiązującą formułą, od najbliższej ich słońcu do tej najbardziej od niego oddalonej.

— Charon — przekazywał w swoim pierwszym raporcie. — Ma wygląd piekła.

— Lilith — kontynuował. — Wszystko, co piękne, musi mieć gdzieś ukrytego węża.

— Cerber — tak nazwał trzecią planetę. — Wygląda jak prawdziwy pies.

I na koniec — Meduza: Ten, kto tu mieszka, musi mieć chyba kiełbie we łbie.

Po czym podał współrzędne i kod świadczący o tym, iż dokonał pewnych badań, tyle że pośrednio — to znaczy, nie wylądował na powierzchni, do czego nie był zresztą zobowiązany — i wreszcie kod „ZZ”, kod, który poważnie zaniepokoił Konfederację. Oznaczał on bowiem, iż jest coś wielce dziwnego w tym miejscu i należy je traktować z maksymalną ostrożnością.



14 из 281