
Lądowali z zachowaniem wszelkich środków ostrożności. Charon był gorący i parny, jak przystało planecie najbliższej słońcu z całej czwórki. Padało tani prawie nieustannie, a małe, obrzydliwe gady, przypominające wyglądem dinozaury, wyglądały groźnie, nawet niebezpiecznie, ale nie mogły stanowić większego problemu dla człowieka i jego technologii. Możliwe, iż morza pokrywające większość powierzchni planety kryły coś bardziej niebezpiecznego, jednak stwierdzenie tego wymagałoby założenia stałej bazy. Tymczasem zbadano, że ten zarośnięty dżunglą świat ma temperaturę od 28 do 60°C, a nachylenie jego osi wynosi około 6 stopni. Rozmieszczenie lądów na powierzchni czyniło go nadającym się do zamieszkania, choć niezbyt wygodnym. Charon rzeczywiście przypominał wyglądem piekło.
Następni była Lilith, świat prawie podręcznikowo doskonały. Odrobinę mniejszy od Charona, pokryty był w około 70 procentach wodą, lecz jego klimat był o wiele bardziej umiarkowany, a krajobraz znacznie łagodniejszy. Wokół niewysokich gór roztaczały się wielkie równiny i bagna. Różnorodność form geologicznych była imponująca, gwałtowne i niebezpieczne zjawiska przyrody praktycznie nieobecne, a nachylenie osi wynoszące 84 stopnie — robiące wrażenie, iż cały świat leży na boku — świadczyło o minimalnych różnicach między porami roku. Było tam bardzo gorąco — temperatura przekraczała często 40°C natomiast 20 do 25°C oznaczało chłód.
Przypominające ziemską dżunglę lasy odznaczały się soczystą zielenią i chociaż same drzewa były zupełnie nieznane, lasy owe nie były aż tak obce, skoro rodziły olbrzymie ilości owoców i innych produktów, które okazały się jadalnymi dla człowieka.
