– Wiesz coś na ten temat, Freki?

– Oczywiście, znam tę sprawę bardzo dobrze – warknął zwierz. – Nie ma nic dziwnego w tym, że ustały. Trzeba wam wiedzieć, że to jeden ze sposobów, w jaki złe moce dręczyły swoich więźniów ze świata baśni. Ci nędznicy przesyłali przez kajdany więźniów prądy o dużym napięciu. Nic dziwnego, że nieszczęsne stworzenia wrzeszczały tak okropnie.

– No tak, to by się zgadzało – powiedział Faron. – Śmiertelne wycia były zawsze wyjątkowo donośne po tych tak zwanych błyskawicach.

– Och! – jęknęła Indra.

– Tak, tak – mruknął Ram.

Znowu zaległa cisza. Z lękiem wsłuchiwali się w nierówne dudnienie gąsienic. Już raz w drodze przez dolinę jedna się przetarła. Teraz wielu pasażerów zaciskało kciuki w intensywnym pragnieniu, by wytrzymała. Przynajmniej dopóki nie znajdą się w obrębie Ciemności.

Powinni się tam znaleźć już bardzo szybko. Ale kiedy dokładnie, nikt nie umiałby określić. Na szczęście przynajmniej opuścili potworne centrum gór. Posuwali się teraz tą samą drogą, którą przebyli Sol i Kiro. I którą wcześniej przejechał J1.

Tich, którego na chwilę zastąpił zainteresowany techniką Mar, zszedł po schodach.

– Czy myśmy niczego nie zapomnieli? – zapytał swoim przyjaznym, gulgoczącym głosem.

– Co masz na myśli? – zapytał Faron z taką samą życzliwością.

– I Kiro, i Chor opowiadali przecież o strażnikach przy granicy. Jak my obok nich przejedziemy?

Strażnicy?

Wydawało się, że powietrze uszło ze wszystkich zebranych.

– Znowu jakieś potwory? – westchnęła Indra ciężko.

– Zastanawiam się, ile takich może istnieć w zapomnianych przez wszystkich dolinach – rzekł Faron jeszcze bardziej przygnębiony. – Zdaje się, że pozwoliliśmy sobie na niewybaczalną krótkowzroczność.

– Ale przecież nie możemy znowu wdawać się w bitwy – jęknęła Shira. – Nie mamy już na to sił.

– Tak jest – potwierdził Faron. – Nie tylko jesteśmy wszyscy śmiertelnie zmęczeni, ale skończył się też prowiant, między innymi z powodu tych wszystkich przybyszów, których zbieraliśmy po drodze, począwszy od Doliny Róż aż do dnia dzisiejszego. Poza tym byliśmy w drodze znacznie dłużej, niż zakładano, zapasy nie zostały przygotowane na tyle dni. Musimy jak najprędzej dotrzeć do domu.



11 из 173