– Nie! Musimy wracać do domu, jak najszybciej! One nie mogą dostać mojej Siski, nie wolno do tego dopuścić, Siska jest moja, dziecko też jest moje! Nikt nie może ich tknąć, to są najdroższe mi stworzenia na świecie!

– Nikt nie tknie Siski – uspokajał go Faron. – Będziemy jej strzec.

Pozostali potwierdzali, kiwając głowami. Siska musiała cichutko poprosić Tsi, żeby nie przyciskał jej tak strasznie mocno do siebie.

– Tak, tak, uspokój się, mój chłopcze – powiedziała Indra. – Ściskasz ją tak, że dziecko zacznie się dusić.

Ale Indra sama przeżyła szok słysząc słowa Farona. A co by było, gdyby ona też „znalazła się w nieszczęściu”, jak wolała nazywać taką sytuację? Wprawdzie nie wierzyła, że tak mogło się stać, ale gdyby? Powinna się w takim razie trzymać jak najdalej od tych potwornych niewolników Gór Czarnych.

Faron poklepał uspokajająco Tsi i Siskę po barkach i poszedł na wieżyczkę.

Wciąż rozmyślał o tym, jakie możliwości postępowania mieliby w sytuacji, gdyby napotkali jeszcze więcej tutejszych wojowników.

Duchy żywiołów nie mogą wyjść z pojazdu, nie wolno ich narażać na spotkanie ze złem w tych górach, nawet nie mógłby ich prosić o pomoc.

Faron naprawdę nie wiedział, co robić.

To Indra zawołała niedawno rozgoryczona: „Nigdy nie wrócimy do domu!”.

Otworzył drzwi w suficie, przez które wchodziło się na wieżyczkę. Miał teraz widok na okolicę.

Jedna rzecz martwiła go bardzo poważnie, ale nie miał po prostu odwagi podzielić się swoim zmartwieniem z innymi: Otóż ów strzęp księżyca, który był ich domem, Królestwem Światła, zniknął po wybuchu; od czasu eksplozji go nie widzieli.

Próbował tłumaczyć sobie, że wszystkiemu winne jest zanieczyszczenie powietrza. Nic przecież nie można zobaczyć w tej burej mgle…

Powtarzał w myślach ową teorię, ale czy naprawdę się nie mylił?

Serce przepełniał mu żal, kiedy myślał o swoim małym, takim zdolnym i takim dzielnym zespole.



13 из 173