
Poszły do domu, teraz dużo szybciej.
– On wygląda bardzo młodo jak na właściciela dużego majątku – powiedziała Belinda.
– Tak, właściwie to rodzice jego ojca, Heike i Vinga Lind z Ludzi Lodu, są właścicielami dworu. Ale już się starzeją, więc jemu przekazali gospodarstwo.
– A rodziców nie ma? Co się z nimi stało?
– Ma. Eskil i Solveig Lind z Ludzi Lodu mieszkają w Lipowej Alei. To ten najmniejszy dwór, który dzisiaj widziałaś.
– Czy Elistrand także nie należało do Ludzi Lodu? – zapytała Belinda.
– To prawda. I pani Vinga próbowała je zatrzymać jak najdłużej, ale nie mają dla tego dworu dziedzica, a i kierować nim nie było łatwo. W końcu i ona musiała uznać, że tak dalej być nie może. Jak widzisz, słucham tutejszych plotek. Nie, Belindo, nie ściskaj mnie tak mocno za ramię, mogę iść sama. No i wtedy Herbert mógł kupić dwór, sama widzisz, że to uroczy dom. I jaki reprezentacyjny! Ale jest w nim zbyt dużo zimnych pokoi, nic dziwnego, że Ludzie Lodu musieli dać za wygraną, wiesz, oni nie mają specjalnie dużo pieniędzy. Wprowadziliśmy już mnóstwo zmian, nie widziałaś jeszcze nawet połowy.
Co nieco jednak Belinda już widziała i starała się wszystkim zachwycać, bo nikt na świecie nie miał tak dobrego smaku jak Signe i jej mąż. Ona sama natomiast najwyraźniej nie znała się na takich sprawach, bo w głębi duszy uważała, że te przeróbki są ni w pięć, ni w dziewięć.
Ale ona jest przecież głupia…
Signe nie przestawała mówić, nawet gdy widziały już przed sobą oświetlone okna Elistrand.
– Herbert był jedynym człowiekiem, który mógł sobie pozwolić na kupno takiego dworu. Chciał zawsze, żebyśmy mieszkali odpowiednio do naszego stanu, i trzeba powiedzieć, że tak chyba jest.
– O, tak! Taka jestem szczęśliwa, że wyszłaś za Herberta, Signe. Czyż on nie jest dla ciebie strasznie miły?
– Oczywiście! – potwierdziła siostra pospiesznie. – On mnie po prostu nosi na rękach!
Belinda uśmiechała się radośnie. Z jaką troskliwością zwracał się do niej przy obiedzie: „Musisz teraz jeść za dwoje, Signe! Belindo, musimy się nią opiekować. Ona jest teraz bardzo ważną personą. Mój syn… rozumiesz!”
