Najlepsze co matka miała o Belindzie do powiedzenia, to słowa Biblii: „Błogosławieni ubodzy duchem, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”. I rzeczywiście taka myśl przychodziła człowiekowi do głowy, kiedy się na nią patrzyło.

Ozdobę rodziny stanowiła natomiast Signe, co zresztą rodzice nieustannie Belindzie powtarzali: „Spójrz na Signe, jak ona sobie wspaniale z tym radzi! Chyba nie chcesz być gorsza od Signe?” Te słowa prześladowały ją od najwcześniejszego dzieciństwa. „Ach, czy to możliwe, że te dziewczyny są siostrami?”

W tej sytuacji nie należałoby się dziwić, gdyby Belinda nosiła w duszy nienawiść do siostry, ale to nie w jej stylu. Stawała się po prostu coraz mniejsza, jakby mniej widoczna, podczas gdy uwielbienie dla siostry wciąż rosło. Cokolwiek robiła Signe, robiła także Belinda. Miała takie same poglądy, takie same odczucia. Jeśli Signe kupowała sobie coś różowego, Belinda także chciała coś takiego mieć, choć akurat w różowym nie było jej do twarzy. Naśladowała nawet głos siostry, jej sposób wysławiania się. Bo skoro wszyscy lubią Signe taką, jaka jest, myślała sobie Belinda, to będą lubić także ją, naśladującą Signe.

Starała się więc, jak mogła, naśladować Signe we wszystkim, lecz udawało jej się zasłużyć co najwyżej na szyderczy śmiech. Także młodsze rodzeństwo pogłębiało jej brak pewności siebie, takie było zdolne i pomysłowe, wszyscy żartowali sobie z naiwnej Belindy, której można było wmówić najbardziej nieprawdopodobne rzeczy.

Jak grom z jasnego nieba spadła na rodzinę trudna do pojęcia tragedia: Signe umarła! Poród zaczął się przedwcześnie, wystąpiły komplikacje, których Signe nie przeżyła. Belindy wtedy z nią nie było, wróciła już do Christianii i teraz wciąż sobie wyrzucała, że zostawiła siostrę w tym najtrudniejszym okresie samą.

Dla Belindy była to nie tylko tragedia związana ze stratą ukochanej siostry tak bolesna, że płakała na każde wspomnienie, i nie tylko serdeczne współczucie dla małej sierotki.



7 из 197