
— Waldemar — rzekł, wymawiając świetne, gardłowe „r”. — Wy się uczą chodzić po suficie?
— Oui, madame — odrzekł Dauge z koszmarnym akcentem. — To znaczy monsieur. Właściwie to, il chercher la Warieczka.
— Nie, nie — rzekł głośno Molliar, wymachując przy tym rękami. — Tylko nie tak. Tylko po rosyjsku. Ja mówię tylko po rosyjsku!
Jurkowski zlazł ze stołu i zapytał:
— Charles, nie widzieliście czasem mojej Warieczki? Molliar pogroził mu palcem.
— Wy się ze mną wciąż żartujecie — rzekł, nieprawidłowo akcentując słowa. — Wy żartujecie ze mną dwanaście dni. — Usiadł na kanapie obok Daugego. — Co to jest Warieczka? Słyszałem tyle razy „Warieczka”, teraz jej szukacie, ale ja nie widziałem jej ani razu. Co? — spojrzał na Daugego — Czy to ptak? A może kotka? Albo… też…
— Hipopotam? — dokończył Dauge.
— Co to „hipopotam”? — zapytał Molliar.
— C’est taka l’hirondelle! — odrzekł Dauge. — Jaskółka.
— O, l’hirondelle! — zawołał Molliar. — To hipopotam?
— Yes — powiedział Dauge. — Naturlich.
— Non, non! Tylko po rosyjsku! — Molliar zwrócił się do Jurkowskiego: — Gregoire mówił prawdę?
— Bzdury plecie twój Gregoire — ze złością odparł Jurkowski. — Brednie.
Molliar spojrzał na niego z uwagą.
— Wy są zdenerwowani, Wołodia — rzekł. — Może ja pomogę?
— Nie, Charles, nic z tego. Trzeba po prostu szukać. Obmacywać wszystko rękami, tak jak ja…
— Po co obmacywać? — zdziwił się Molliar. — Powiedzcie tylko, jak ona wygląda, będę szukał.
— Ha — rzekł Jurkowski — gdybym to ja wiedział, jak ona w tej chwili wygląda.
Molliar odchylił się na oparcie kanapy i przysłonił oczy dłonią.
— Je ne comprends pas — wyrzekł z żalem. — Nic nie rozumiem. Nie ma żadnego wyglądu? A może ja nie rozumiem po rosyjsku?
— Nie, wszystko w porządku, Charles — odrzekł Jurkowski. — Musi przecież mieć jakiś wygląd. Tylko że u niej wygląd stale się zmienia, rozumiecie? Gdy się znajdzie na suficie, upodabnia się do niego, gdy na kanapie, nie można jej odróżnić od kanapy…
