Inni meteorologowie również pośpiesznie wstali zza stołu. Fizjonomia zniknęła, lecz po chwili znów się pokazała:

— Po drodze zabierz dla mnie suchary, słyszysz?

— Jeśli Wałnoga da — rzucił za nim Potapow i spojrzał na Wałnogę.

— A czemu miałbym nie dać? — zdziwił się wujek Wałnoga. — Konstanty Stecenko — dwieście gramów sucharów i pięćdziesiąt gramów czekolady…

Dyrektor wstał, ocierając usta serwetką.

Towarzyszu dyrektorze, jak tam ze statkiem transportowym „Tachmasib”? — zapytał Kozłów.

Wszyscy umilkli i spojrzeli na dyrektora.

Ich młode opalone twarze były nad wiek poważne.

— Na razie nijak — odpowiedział dyrektor.

Dyrektor ruszył przejściem między stolikami, wolnym krokiem kierując się w stronę swego gabinetu. Cała bieda w tym, że na Callisto wybuchła nie w porę „epidemia konserwowa”. Na razie to jeszcze nie głód. Amaltea może się jeszcze dzielić z Callisto swoją chlorellą i sucharami. Ale jeśli Bykow nie przyleci z transportem żywności… Bykow jest gdzieś niedaleko. Określono już nawet za pomocą radionamierników jego położenie, ale później zamilkł czemuś i tak milczy od sześćdziesięciu godzin. Znów trzeba będzie zmniejszyć racje, pomyślał dyrektor. Wszystko może się zdarzyć. A do bazy na Marsie nie jest wcale tak blisko. Różnie może się ułożyć. Bywa nawet tak, że planetoloty wysyłane z Ziemi lub z Marsa giną gdzieś w drodze. Rzadko to się zdarza, nie częściej niż epidemia pleśni. Ale to, że się zdarza miliard kilometrów od Ziemi jest gorsze niż dziesięć epidemii.

Oznacza bowiem głód. A może nawet — zagładę.

Rozdział 1

Fotonowy transportowiec „Tachmasib”

1. Planetolot zbliża się do Jowisza, a kapitan toczy spór z nawigatorem i zażywa sporamine

Aleksiej Pietrowicz Bykow, kapitan fotonowego transportowca „Tachmasib”, wyszedł z kajuty i starannie zamknął za sobą drzwi. Włosy miał mokre. Kapitan dopiero przed chwilą wziął natrysk. Przyjął nawet dwa natryski, wodny i jonowy, ale wciąż jeszcze zataczał się z niewyspania. Spać mu się chciało tak, że z trudem otwierał oczy. Przez ostatnie trzy doby Bykow spał w sumie nie więcej niż pięć godzin. Przelot okazał się trudny.



7 из 289