— Ty to wiesz i ja to wiem — przytaknął Ponter. — Ale oni tego nie wiedzą. Uważają, że wszechświat ma zaledwie… hm, według ich miary jest to dwanaście miliardów lat; czyli mniej więcej sto pięćdziesiąt miliardów miesięcy.

— W takim razie, co istniało przed tym czasem?

Ponter zmarszczył czoło, przypominając sobie rozmowy z Lou Benoit, gliksińską kobietą-fizykiem. Ogromnie żałował, że nie potrafi dobrze wymawiać ich imion!

— Twierdza, że czas wcześniej nie istniał, że zaczął się z chwilą stworzenia wszechświata.

— Zdumiewający pogląd — przyznał Selgan.

— Owszem zgodził się Ponter. — Ale gdyby przyjęli, że wszechświat istniał zawsze, ten ich Bognie miałby w nim miejsca.

— Twój partner jest fizykiem, tak?

— Adikor Huld? Tak.

— Na pewno masz wiele okazji, by rozmawiać z nim o fizyce. Mnie bardziej interesują inne sprawy. Wspomniałeś o tym… tym ich „Bogu”… w odniesieniu do kwestii osądzania. Powiedz na ten temat coś więcej.

Ponter milczał przez kilka chwil, zastanawiając się, jak przedstawić ten koncept.

— Większość z nich, tych innych ludzi, wierzy w coś, co nazywają „życiem po śmierci” — zaczął.

— Przecież to śmieszne. Jedno przeczy drugiemu.

— Owszem. — Ponter się uśmiechnął. — W ich sposobie myślenia to dość częste. Mają nawet specjalną nazwę dla takich przypadków, tak jakby samo nazwanie ich usuwało paradoks. Nie potrafię wymówić tego tak jak oni; brzmi to mniej więcej tak: oksyhmoron.

Selgan także się uśmiechnął.

— Chętnie podjąłbym się terapii jednej z tych istot, zbadał, jak działa jej umysł. — Rzeźbiarz osobowości przerwał na chwilę, po czym dodał: — To istnienie po śmierci, jak ono według nich wygląda?

— Właśnie to jest najbardziej interesujące. Może ono przybierać dwie formy, zależnie od tego, jak postępowało się za życia. Ten, kto żył uczciwie, zostaje nagrodzony wyjątkowo przyjemną egzystencją po śmierci. Ale ten, czyje życie było złe — albo kto choćby raz popełnił straszny czyn — po śmierci może liczyć tylko na byt w męczarniach.



4 из 310