— A kto o tym decyduje? Ach tak, już rozumiem. Decyduje ten ich Bóg, prawda?

— Tak. Wierzą, że tak właśnie jest.

— Ale dlaczego? Jak mogą wierzyć w coś tak dziwacznego?

Ponter nieznacznie wzruszył ramionami.

— Istnieją domniemane historyczne relacje o ludziach, którzy komunikowali się z tym Bogiem.

— Historyczne relacje? — zdziwił się Selgan. — A czy obecnie ktoś się z nim porozumiewa?

— Niektórzy tak twierdzą. Ale z tego, co wiem, nie ma na to dowodów.

— I ten Bóg jest sędzią każdego człowieka?

— Podobno.

— Ale przecież na świecie jest 185 milionów ludzi i każdego dnia umierają ich tysiące.

— Tak jest na naszym świecie. Na tym drugim jest sześć miliardów.

— Sześć miliardów! — Selgan pokręcił głową. — I każdemu z nich po śmierci przypada jeden z dwóch rodzajów egzystencji, o których mówiłeś?

— Tak. Wszyscy zostają osądzeni.

Ponter zauważył minę rzeźbiarza osobowości. Selgana wyraźnie intrygowały szczegóły wiary Gliksinów, ale najbardziej interesowało go to, co na ten temat myśli sam pacjent.

— „Osądzeni” — powtórzył, smakując to słowo, tak jakby było wybornym kawałkiem mięsa.

— Tak, osądzeni — powiedział Ponter. — Nie rozumiesz? Oni nie mają implantów. Nie mają archiwów alibi. Nie istnieją tam wierne zapisy wszystkiego, co robią w życiu. Nie mają nic takiego, ponieważ nie uważają, że jest im to potrzebne. Wierzą, że ten ich Bóg wszystkiego pilnuje i wszystko widzi — a nawet czuwa nad nimi i ich chroni. Sądzą, że nikt nie uniknie kary za złe czyny, że każdy będzie musiał w końcu za nie zapłacić.



5 из 310