Na przykład ta ciemna plama z przodu. Może to któryś z polujących na wampira? Może jakieś zwierzę wyrwane ze snu przez nagonkę? Równie dobrze mogła to być mała dziewczynka.

Wcisnął gwałtownie hamulec. To była dziewczynka! Małe dziecko z ciemnymi włosami i w niebieskich spodniach ogrodniczkach. Odkręcił boczną szybę i wystawił głowę pod lejący deszcz.

— Hej, mała! Podwieźć cię?

Już trochę wyraźniej widział ją na tle mrocznego, deszczowego krajobrazu. Otaksowała wzrokiem samochód, po czym uważnie przyjrzała się jego twarzy. Dzieciak pewnie jeszcze w życiu nie widział takiego pięknego, chromowanego samochodu. Na pewno nie przypuszczała, że dane jej będzie czymś takim się przejechać. Ale będzie się puszyć wobec innych dzieci podczas kopania ziemniaków.

Kiwnęła głową, najwidoczniej uznawszy, że to nie przed takimi obcymi ostrzegała ją mama i że w samochodzie będzie jej dużo wygodniej niż na błotnistej drodze. Powoli przeszła przed maską samochodu i usiadła po prawej stronie.

— Dziękuję panu — szepnęła.

Shellinger nacisnął gaz i szybko rzucił na nią okiem. Spodnie miała podarte i mokre. Musiała być przemarznięta do szpiku kości, ale nie miała ochoty się skarżyć. Znosiła to z właściwym miejscowym góralom stoicyzmem.

Chociaż wyraźnie się bała. Siedziała skulona, z rączkami sztywno na kolanach i przyciśnięta do prawych drzwi jak najdalej od niego. Czego ten dzieciak tak się bał? No jasne, wampira!

— Daleko mieszkasz? — spytał ostrożnie.

— Jakieś trzy kilometry stąd. Ale w drugą stronę. — Pokazała za siebie pulchnym paluszkiem. W ogóle dobrze wyglądała, nie jak te kościste, chłopskie dzieci. Wyrośnie z niej piękna dziewczyna, o ile jakiś, pożal się Boże, analfabeta nie zawlecze jej do ołtarza i nie zapędzi do harówki w kurnej chacie.

Zrezygnowany, wykręcił na wąskiej drodze i pojechał z powrotem. Nie znajdzie nagonki, ale przecież nie będzie wciągał Bogu ducha winnego dziecka w to ponure szaleństwo. Może przecież najpierw zawieźć ją do domu. Poza tym i tak nic by nie wyciągnął od tych małomównych chłopów, którzy myślą tylko o zaostrzonych kołkach i srebrnych kulach wystrzelonych z dubeltówki.



2 из 6