Stałaś tak w ogrodzie, zasłaniając dłonią twarz, kiedy nagle zjawił się Tłuścioch z propozycją nie do odrzucenia. Miał cię przedstawić chirurgowi plastycznemu, który za odpowiednią cenę załatwi ci nowy nos, równie dobry jak stary i nikt się o niczym nie dowie. Jak dotąd się zgadza?

Tępo pokiwała głową. Dopiero po chwili zdołała się odezwać.

– Mniej więcej. Tyle że uciekłam do siebie, by się posilić bułką z masłem. Tam mnie znalazł.

– W porząsiu. – Na jej policzkach pojawił się cień rumieńca. – Przeszłaś operację u Ojboli i nikt o niczym nie wiedział, dopóki Dumpty nie poinformował cię, że ma zdjęcia z całego zabiegu. Musiałaś się go pozbyć. Parę dni później spacerowałaś po ogrodach i nagle zobaczyłaś Dumpty'ego. Siedział na murze, zwrócony do ciebie plecami i patrzył w dal. W ataku szału popchnęłaś i Humpty Dumpty spadł z muru.

Teraz już naprawdę miałaś kłopoty. Nikt nie podejrzewał cię o morderstwo. Ale gdzie się podziały zdjęcia? Ojboli ich nie miał, choć wyczuł pismo nosem i trzeba go było załatwić – bo mógł się ze mną spotkać. Nie wiedziałaś jednak, ile mi powiedział, i wciąż nie miałaś zdjęć, więc wynajęłaś mnie, żebym je znalazł. I to był twój błąd, siostro.

Jej dolna warga zadrżała, moje serce także.

– Nie wydasz mnie chyba, prawda?

– Siostro, dziś po południu próbowałaś mnie wrobić. Nie wybaczam takich rzeczy.

Trzęsącą się ręką zaczęła rozpinać bluzkę.

– Może zdołamy jakoś dojść do porozumienia?

Pokręciłem głową.

– Przykro mi, wasza wysokość. Pani Paluchowa nauczyła swojego syna trzymać się z dala od arystokracji. Szkoda, ale tak to już jest.

Dla bezpieczeństwa odwróciłem wzrok, co okazało się pomyłką. Nim zdążyłbyś zagwizdać pobudkę, w jej dłoniach pokazał się maleńki damski pistolecik, celujący wprost we mnie. Spluwa nie była duża, ale wiedziałem, że ma dostatecznego kopa, by trwale wyłączyć mnie z gry.



12 из 137