— Na to nic nie mogę poradzić i tego nie da się zrefundować. Mój proces stwarza ogromne obciążenie dla systemu nerwowego i odpowiednio do tego skraca się przewidywana długość życia. To jeden z powodów, dla których nasz tak zwany rząd uznał moją działalność za nielegalną.

— Ale niezbyt rygorystycznie przestrzega zakazu — zauważył pan Wayne.

— Nie. Oficjalnie proces jest zakazany jako szkodliwe oszustwo. Ale urzędnicy to już ludzie. I podobnie do innych, chętnie opuściliby tę Ziemię.

— Taki koszt — zadumał się pan Wayne, ściskając mocniej swoją paczuszkę. — I do tego dziesięć lat mojego życia! Za spełnienie utajonych pragnień… Naprawdę, muszę to jeszcze przemyśleć.

— Bardzo proszę — stwierdził obojętnym głosem Tompkins.

W drodze do domu pan Wayne przez cały czas intensywnie myślał. Także i wtedy, gdy jego pociąg dotarł do Port Washington na Long Island. I prowadząc samochód ze stacji do domu, nadal rozmyślał o chytrym wyrazie twarzy starego Tompkinsa, prawdopodobnych światach i spełnieniu pragnień.

Ale gdy tylko wszedł do domu, natychmiast musiał przestać. Janet, jego żona, chciała, żeby ostro upomniał służącą, która się znowu upiła. Syn Tommy potrzebował pomocy przy jachcie, który miał być następnego dnia spuszczony na wodę. A mała córeczka pragnęła opowiedzieć mu o swoich przeżyciach w przedszkolu.

Pan Wayne porozmawiał uprzejmie, lecz stanowczo, ze służącą. Pomógł Tommy’emu położyć ostatnią warstwę miedzianej farby na dno jachtu i wysłuchał wszystkiego, co miała mu do opowiedzenia Peggy o swoich przygodach na placu zabaw.

Później, gdy dzieci poszły spać i został sam na sam z żoną w salonie, Janet zapytała go, czy stało się coś złego.

— Złego?

— Wyglądasz, jakbyś się czymś martwił. Miałeś ciężki dzień w pracy?

— Och, zupełnie normalny…

Z całą pewnością nie zamierzał mówić Janet, ani zresztą nikomu innemu, że wziął wolny dzień i pojechał zobaczyć Tompkinsa w jego zwariowanym Magazynie Światów. Ani też nie miał zamiaru mówić o prawie, które powinien mieć każdy człowiek, do tego, by raz w życiu zaspokoić swoje najgłębsze pragnienia. Janet, kierująca się zawsze zdrowym rozsądkiem, nigdy by tego nie zrozumiała.



5 из 8