Następnego dnia w biurze miał prawdziwe urwanie głowy. Cała Wall Street była w stanie umiarkowanej paniki w związku z wydarzeniami na Bliskim Wschodzie i w Azji, a giełdy w odpowiedni sposób zareagowały na to. Pan Wayne zabrał się do pracy. Starał się nie myśleć o spełnieniu swoich pragnień za cenę wszystkiego, co posiadał, oraz skrócenia życia o dobre dziesięć lat. To by było szaleństwem z jego strony! Stary Tompkins chyba zwariował!

W weekendy pływał z Tommym. Stary jacht sprawował się bardzo dobrze i praktycznie nie przepuszczał wody przez spojenia w dnie. Tommy chciał mieć do niego nowe żagle, ale pan Wayne zdecydowanie odmówił. Może w przyszłym roku, jeśli poprawi się sytuacja rynkowa. Na razie stare żagle muszą wystarczyć.

Czasami w nocy, kiedy dzieci spały, chodził popływać żaglówką z Janet. Cieśnina Long Island była wtedy spokojna i chłodna. Ich łódź spokojnie mijała migocące boje, sunąc w stronę napęczniałego, żółtego Księżyca.

— Wiem, że o czymś rozmyślasz — powiedziała pewnego dnia Janet.

— Kochanie, proszę!

— Czy coś ukrywasz przede mną?

— Nic!

— Jesteś pewien? Absolutnie pewien?

— Jestem absolutnie pewien.

— To przytul mnie. O, właśnie tak… I jacht przez jakiś czas płynął sarn.

Pragnienia i ich zaspokojenie… Ale nadeszła jesień i trzeba było wyciągnąć jacht na brzeg. Giełda ustabilizowała się, ale dla odmiany Peggy złapała odrę. Tommy chciał wiedzieć, czym się różnią bomby konwencjonalne od atomowych, wodorowych; kobaltowych i wszelkich innych, o których mówiono i pisano w wiadomościach. Pan Wayne wyjaśnił mu najlepiej, jak umiał. A służąca nieoczekiwanie odeszła.



6 из 8