
– Ale przecież nie możesz niczego takiego pragnąć! – zawołała Tiril w najwyższym zdumieniu. – I nikt nie myje się tak starannie jak ty. Jesteś taka śliczna!
– Śliczna – prychnęła Carla. – A co to znaczy? To ty jesteś piękna, Tiril! Ale, oczywiście, tylko ja to widzę.
Tiril musiała się roześmiać.
– Piękna? Ja? Nigdy nie słyszałam niczego równie szalonego!
Carla uniosła głowę i z twarzą zalaną łzami patrzyła na siostrę.
– Gdybym tylko mogła…
– Rozmawiać ze mną? – podsunęła Tiril instynktownie. – To prawda. Dlaczego ty nie chcesz mi nic powiedzieć? Właściwie… właściwie to my mamy tylko siebie, wiesz?
Starsza siostra kiwała głową.
– Tak – szepnęła żałośnie. – Jesteś taka miła, Tiril, a nikt tego nie dostrzega! Nie pozwól sobie zrobić krzywdy, nie pozwól, by cię ktoś zniszczył, moja kochana, mała siostrzyczko!
Carla znowu wybuchnęła płaczem i wybiegła z pokoju.
Tiril siedziała bez słowa, nie będąc w stanie rozeznać się w tym wszystkim.
Pewnego dnia usłyszała prawdziwą kłótnię rodziców. Ponieważ znajdowała się właśnie w pokoju obok, nie mogła stamtąd wyjść i musiała wbrew swojej woli słuchać ich bardzo przykrych słów.
– Jesteś obrzydliwa – mówił ojciec ze złością. – Popatrz tylko w lustro! Jesteś nieustannie pijana. Wystarczy na ciebie spojrzeć, żeby wiedzieć, ile i kiedy wypiłaś.
– I to ty mówisz! – odparła matka ostro. – Jakbyś sam pił mniej. Czy dlatego mi dokuczasz, że już się do niczego nie nadajesz w łóżku? Jak to dawno temu pokazałeś po raz ostatni w mojej sypialni? Co? Może mi odpowiesz?
Głos ojca stał się lodowaty:
– Czy myślisz, że mógłbym mieć jeszcze na ciebie ochotę?
– Był czas, że mnie ubóstwiałeś.
– Tak. Bo byłaś czysta i niewinna. Wybrałem cię, bo podobała mi się twoja świeżość…
– O, nie wątpię, miałam wtedy ledwie piętnaście lat!
– Byłaś tylko moja – ciągnął ojciec niezrażony. – Ja nie chcę dzielić mojej żony z połową miasta. Pragnę czystości! Chcę tego, co należy do mnie i tylko do mnie!
