– Jak służące i niańki, tak?

– Nie bądź wulgarna! Nie obchodzisz mnie już ani trochę, ty dziwko!

Matka odparła urażona:

– A co ja mogę na to poradzić, że wszyscy mnie uwielbiają?

– Nie bardzo widzę tych wielbicieli.

– Co ty możesz o tym wiedzieć?

Tiril usłyszała głośne plaśnięcie i zdławiony krzyk matki, po czym ojciec szybko opuścił pokój. Matka biegła za nim, wykrzykując obrzydliwe wyzwiska.

W końcu Tiril także mogła wyjść. W sieni stały dwie służące i rozmawiały półgłosem. Nie spostrzegły dziewczynki.

– Co ona miała na myśli z tymi służącymi i niańkami? – pytała młodsza i najnowsza w tym domu.

– Cóż, niełatwo było się dziewczynom tutaj utrzymać. On, jak nie dostał, czego chciał, wyrzucał bez miłosierdzia. A jak dostał, to wyrzucała pani.

– A teraz jest lepiej?

– Lepiej. Bo widzisz, on się dobiera…

– Jezu – jęknęła starsza kobieta i zasłoniła usta rękami, bo właśnie zobaczyła Tiril. Obie służące wycofały się do kuchni.


Atmosfera w domu stawała się coraz bardziej nieprzyjemna. Nigdy przedtem Tiril nie widziała ojca w takim złym humorze. Teraz też dostrzegała, jaki naprawdę jest stary. Twarz miał obwisłą, wyglądało na to, że wszystko jest mu obojętne, i był tak zaniedbany, że po prostu śmierdział, mimo że używał bardzo silnych perfum. Matka kłóciła się z nim przy każdej okazji, oboje już nawet nie starali się skrywać wzajemnej nienawiści. Mała Carla natomiast przemykała pod ścianami rozdygotana, blada jak płótno, cała radość życia opuściła ją dawno temu. Niekiedy sprawiała wrażenie, że chciałaby się zwierzyć młodszej siostrze. Tiril bardzo ją do tego zachęcała, ale bez powodzenia. Carla nie miała dość odwagi. Zawsze w takich przypadkach uciekała w końcu do swego pokoju. A Tiril wzdychała zawiedziona. Czuła się okropnie bezradna.



14 из 191