– Powiedziałem już: mam zastrzeżenia do jego moralności…

– Dlatego, że się upił dwa lata temu w dniu swoich egzaminów razem z innymi studentami? To przecież całkiem naturalna sprawa, a zresztą nie masz żadnego prawa, by… Ojciec zerwał się tak gwałtownie, że o mało nie przewrócił stołu.

– Nie będzie żadnego małżeństwa! Carla jest za młoda, żeby wychodzić za mąż!

– Ha! A to coś nowego! Mój pan nie miał tego rodzaju skrupułów, kiedy żenił się ze mną, gdy miałam zaledwie piętnaście lat! Ale to byłam ja!

– To jest bardzo wielka różnica! – zawołał pan Dahl ze złością i opuścił jadalnię, pozostawiając wszystkie trzy z uczuciem, że coś obrzydliwego pełza im po skórze.


Po południu tego samego dnia mama chciała przymierzyć Tiril sukienkę, którą dla niej szyła. Tiril wierciła się niecierpliwie, ojciec siedział tymczasem w swoim ulubionym fotelu i przeglądał jakieś dokumenty.

– Stój spokojnie! – syknęła pani Dahl. – Nie, tej sukienki nie można już lepiej dopasować! Nabrałaś kształtów, dziewczyno!

Ojciec spojrzał znad papierów, marszcząc brwi.

– Nie mówi się w ten sposób do dziecka! – upomniał surowo żonę.

– Możliwe, ale popatrz sam! Tiril, skocz no do panny Pedersen i poproś, by przyszła tu jutro; niech ona zobaczy, co da się z tym zrobić. Szkoda takiego ładnego materiału…

Tiril była szczęśliwa, że może się nareszcie uwolnić od nudnej przymiarki. Gdy mijała ojca, poczuła na sobie jego badawczy wzrok. Doznała jakiegoś dziwnego uczucia niechęci, a nawet wstrętu.

Załatwiła interes u krawcowej i biegła z powrotem do domu. Zaczynało zmierzchać, a wyobraźnia Tiril źle znosiła ciemności. W ciemnościach wszędzie się czai tyle istot z nieznanego świata duchów, z którymi lepiej nie zadzierać.



16 из 191