Nie, z pewnością nie ma o niczym pojęcia.

Nagle głosy kobiet rozległy się znowu:

– Ale skąd oni mogą to wiedzieć?

– Podobno poznali po jej języku. Coś tam z nim jest nie w porządku.

Po języku? Mimo woli Christa zaczęła końcem języka dotykać zębów. Tak, zawsze miała na języku małe pęknięcie, ale…

Zbyt mocno przyrośnięty język, powiedział doktor, gdy Frank zwrócił mu kiedyś uwagę na ten drobny defekt.

Ale co to powiedział ten chłopak, kiedy byli w pierwszej klasie? Christa pokazała mu język, a on krzyknął: „Wąż, wąż, jęzor jak u węża!” Po tym zdarzeniu zawsze bardzo uważała, żeby nikt nie miał okazji zobaczyć jej języka.

Chociaż z wężem to chyba przesada. Miała po prostu ledwie widoczne pęknięcie na samym końcu.

Czy to było jakoś związane z jej pochodzeniem? To straszne! O czym świadczy taki pęknięty język? Jakie istoty mają takie języki? Istoty nadnaturalne? To znaczy, kto?

Chyba nigdy w życiu Christa nie czuła się tak źle.

Na szczęście kobiety wyszły z obory, a wraz z nimi zarządca. Mleko mierzono i nalewano do baniek bardzo ładnym półlitrowym czerpakiem na długim trzonku. Christa ukłoniła się karbowemu na pożegnanie i pospiesznie wyszła z mleczarni, nie czekając, aż on grubym ołówkiem zapisze w zeszycie, ile mleka dziś wzięła.

Kiedy na dworze spojrzała na księżyc, w oczach miała wyraz buntu. To, co usłyszała, musi odmienić jej życie. Im dłużej się jednak zastanawiała, tym sympatyczniejsza stawała się myśl, że to ktoś inny, a nie Frank jest jej ojcem. To, oczywiście, wstyd niemal trudny do zniesienia, ale nic nie mogła poradzić na to, że sprawia jej to przyjemność. Czyż sama dopiero co nie myślała, że nie może być dwojga tak różniących się od siebie ludzi jak ona i Frank?

Musi koniecznie dowiedzieć się czegoś więcej.

Rzecz jasna Frankowi o niczym powiedzieć nie może. To po prostu niemożliwe, zwłaszcza że on z pewnością nic na ten temat nie wie. W takim razie Christa musi jechać do Lipowej Alei.



14 из 194