Myśl o nieznanym ojcu wydawała jej się nieskończenie romantyczna. Czuła mrowienie w palcach z podniecenia, zarazem jednak nie opuszczał jej jakiś trudny do określenia żal. Nagle stała się kimś innym.

Przez chwilę złościła się na Ludzi Lodu. Dlaczego nic jej nie powiedzieli? Uznała jednak, że widocznie mieli swoje powody po temu i uspokoiła się.

Teraz najważniejsze to móc pojechać do Lipowej Alei. Musi tam pojechać. Musi stanąć przed rodziną i zażądać wyjaśnień.

A więc o tym chciałeś mi powiedzieć, pomyślała, spoglądając na księżyc. Przygotować mnie na to, że moje życie zostanie gruntownie odmienione? I że muszę zacząć myśleć w całkiem nowy sposób.

Dobrze, dobrze, odważnie przyjmę wszystko, co mnie czeka. Bo masz mi chyba coś strasznego do zakomunikowania o moim pochodzeniu, prawda? Może mój ojciec jest szaleńcem i został odizolowany od ludzi? A może siedzi w więzieniu?

Ostatniej myśli, która przyszła jej do głowy, już nie sformułowała. Chciała bowiem dodać coś w rodzaju: W każdym razie mój ojciec musi być kimś bardziej interesującym niż Frank.

Uff? To niesprawiedliwe! Biedny Frank jest taki miły! I taki chory!

Dziwne, ale przez całe życie myślała o nim jako o Franku! Nigdy sama przed sobą nie nazywała go ojcem. Zwracała się do niego per ojcze, to prawda, ale nigdy tak o nim nie myślała. Jakoś nie mogła się do tego przymusić.

– Oj, oj, ale potrząsnąłeś dziś moim życiem – szepnęła do księżyca, świecącego nad niskimi wzgórzami otaczającymi równiny Nittedal i Aker. – Rzeczywiście miałeś mi do przekazania ważne wiadomości! Ale teraz już wiem. Możesz się więc wstydliwie nie chować za chmurami. Jak widzisz, przyjęłam wszystko ze spokojem.

Księżyc jednak wciąż był tak samo blady i wciąż tak samo nieprzyjemny.

ROZDZIAŁ II

Znalazła się z powrotem w domu, ale teraz, gdy dowiedziała się tych zaskakujących rzeczy o swoim pochodzeniu, wszystko wydawało się tu odmienione. To nie jest jej dom, czuła to wyraźnie. Jej domem jest Lipowa Aleja.



15 из 194